Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Wyzysk na fermie drobiu

17 lipca odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Marka Starzyńskiego o uznanie stosunku pracy między nim a właścicielem fermy drobiu w Wierzbnicy pod Bytomiem Odrzańskim (lubuskie), oraz wypłatę należnośći wynikających z tego stosunku (dodatku do wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, wynagrodzenia za absencję chorobową, oraz ekwiwalentu peniężnego za urlop wypoczynkowy itd.).

Marek Starzyński pracował na fermie od 1 mara 2006 roku do końca października 2008 roku. Warunki zatrudnienia spełniały wszystkie cechy określone w art. 22 § 1 Kodeksu Pracy: praca była świadczona pod kontrolą pracodawcy w określonym przez niego miejscu miejscu i czasie, mimo to pracodawca uczynił jednym z warunków zatrudnienia posiadanie przez pracownika własnej działalności gospodarczej w celu zafałszowania faktycznego, łączącego strony stosunku prawnego i pozorowania relacji pracodawca - pracownik na usługodawca – usługobiorca. Takie rozwiązanie pozwoliło na nieskrępowany prawem pracy wyzysk nie tylko Marka Starzyńskiego, lecz również pozostałych pracowników fermy.

Marek Starzyński, który odważył się wnieść powództwo przeciwko właścicielom fermy, niebawem po tym posunięciu został pobity przez nieznanych sprawców, a jego dom naszło dwóch fałszywych policjantów. Marek Starzyński złożył doniesienie na brutalne postępowanie byłego pracodawcy – niestety prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo, od czego Marek Starzyński odwołał się do prokuratury okręgowej w Zielonej Górze.

Na rozprawie zeznawało dwóch, starających się zeznawać na korzyść pracodawcy,  pracowników fermy, w tym także siostrzenica właścicielki, oraz żona powoda. Wezwani pracownicy fermy nie potrafili w jasny i konsekwentny sposób odnieść się do pytań sądu oraz strony powodowej. Nie byli oni zgodni co do kluczowych dla sprawy kwesti, takich jak istnienie z góry ustalonej płacy, czy usługodawca prowadził zeszyt ewidencji czasu pracy, oraz czy usługodawca nadzorował usługobiorców. Tak, np. jeden z pracowników fermy zeznał, że wynagrodzenie za pracę ustalali sami usługobiorcy, a usługodawca właściwie nie kontrolował przedkładanych mu przez usługobiorców rachunków. Zmienił zdanie gdy sąd pokazał mu umowę jaką zawarł z właścicielami fermy na wykonanie zlecenia na z góry określoną w niej kwotę. Na początku twierdził, że nie zna tego dokumentu – potem, że jednak otrzymał ten dokument od właścicieli fermy, po czym dodał, że do tej umowy zawarł z właścicielami fermy dodatkowo dwa lub trzy aneksy (sic!). Świadek miał też problem z odpowiedzią sądowi na pytanie czy zeszyt z ewidencją czasu pracy zatrudnionych na fermie osób, którym dysponuje sąd - to jedyny taki dokument, czy jest jeszcze inny zeszyt obejmujący szerszy czasowo zakres tej ewidencji. Świadek na początku zeznał, że taki zeszyt itniał, gdyż został zniszczony i wyrzucony, po czym zeznał, że jednak nie został zniszczony lecz znajduje się na fermie, po czym znowu zmienił zdanie, że ten zeszyt o którym mówi to właśnie ten, którym dysponuje sąd (sic!) Niemniej gubiła się w zeznanich siostrzenica właścicielki fermy, która również pracuje na fermie, która stwierdziła kategorycznie, że żaden zeszyt z ewidencją nie istniał oraz, że każdy zatrudniony prowadził „swój własny u siebie w domu”. Po ukazaniu jej przez sąd owego dokumentu, stwierdziła kategorycznie, że zeszyt istniał oraz, że wiedziała o jego istnieniu lecz się nim nigdy nie interesowała.

Żona Marka Starzyńskiego zeznała, iż mąż pracował w trybie 12 godzinnym od 7 do 19 przez 6 dni, po czym po trzech dniach przerwy pracował przez 6 kolejnych nocy od 19 do 7, a właścicielka fermy osobiście, lub poprzez pracowników wzywała męża do pracy nawet w dni wolne. Pracę w takim trybie potwierdziła również zeznająca siostrzenica właścicielki fermy.

Sprawę odroczono do 12 sierpnia. Sąd zobowiązał stronę pozwaną do dostarczenia dokumentów dotyczących konta, z którego docierały wynagrodzenia na konta usługobiorców, w celu ustalenia jego właściciela, lub grupy właścicieli.

Podczas poprzedniej rozprawy Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza zorganizował przed sądem pracy w Nowej Soli pikietę solidarnościową, podczas której rozdano kilkaset ulotek opisujących brutalne postępowanie pracodawcy w stosunku do Marka Starzyńskiego, oraz skandaliczne warunki pracy na fermie drobiu w Wierzbnicy. Planowane są dalsze akcje solidarnościowe.

Powrót na górę

Podobne artykuły