Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Bankiet skończony!!

  • Dział: Małopolskie
gorski-pMówiliśmy z Rafałem, że to wygląda tak, jakby jakieś gremium urządziło sobie w zaświatach bankiet i w ramach rozrywki opracowało system, jakim najskuteczniejszym poddać go torturom. Uderzyli w najczulsze miejsca, spełnili najskrytsze lęki, nie oszczędzili żadnej niedogodności, żadnego rodzaju bólu, żadnej formy upokorzenia. Jakby ktoś dokładnie wczytał się w jego podświadomość i zrealizował scenariusz najkoszmarniejszego ze snów. Koniec tej głupiej zabawy!

Miałam szczęście być z nim w tych chwilach, w ostatnich miesiącach, godzinach, sekundach. Szczęście, które wcześniej wolałabym pewnie widzieć, jako wspólne gadanie, gotowanie, niekończące się i bezcelowe włóczenie się po łąkach.

Mieliśmy też szczęście być z Wami, Waszą bezinteresowną, solidarną pomocą. Wiele razy Rafał zabierał się do pisania podziękowań, próbując jakoś skleić uczucia, których zapewne nie sposób wyrazić słowami. Chciał po prostu: wstać z łóżka, pójść na dworzec swoim energicznym krokiem, którego odgłosu niemal już zapomniałam. Wskoczyć po drodze do KN-u, tym razem nie bojąc się już dymu papierosów – bo po co… Ruszyć do Częstochowy – wypić z Jetim i Żetonem, pojechać do Warszawy, do Poznania. Pobyć z Wami, powiedzieć coś więcej niż zwykłe, koślawe słowa.

Zazdrościłam mu przyjaciół, ich wsparcia, odczuwalnej obecności. Mówił wtedy, że poza przyjaźnią chodzi tu o pomoc wzajemną. Że tak powinno być, że trzeba sobie nawzajem pomagać, nawet tym, którzy nie są nam bliscy.

Kiedy weszłam na stypę do KN-u, chciałam Wam to wszystko jakoś opowiedzieć, wytłumaczyć. Zobaczyłam zamknięte grupki ludzi skupione przy wielu stolikach, podzielonych, patrzących na siebie niechętnie. Jakby to była jakaś zwykła knajpiana sytuacja.

A jednak zrobiliście to razem. Pomagaliście dokąd można było, pożegnaliście go tak, jakby tego chciał. Pokazaliście nam wszyscy, jako ludzie, których łączy coś ważnego, jak to powinno działać.

Beato, Łukaszu, Mrówko, Zbyszku, Wojtku, Andrzeju, Jarku, Sanczo, Kubo - dzięki Wam ta bezsensowna, z góry przegrana walka, ten bardzo kiepski żart losu – to wszystko – miało choć trochę sensu.

Podobne artykuły