Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Sprostowanie

  • Dział: Pilne akcje

Poniżej w związku z Wezwaniem do usunięcia skutków naruszeń dóbr osobistych wystosowanym do redakcji strony internetowej ozzip.pl w imieniu spółki JP Weber Dudarski sp. k. oraz radczyni prawnej Joanny Sułowicz umieszczamy sprostowanie do publikowanego przez nas art. pt. „Wygrane procesy z Chung Hong” oraz przeprosiny:


Nie są prawdziwe i nie opierają się na faktach twierdzenia Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jakoby przedłożone przez radcę prawnego Joannę Sułowicz dowody były fikcyjne, a także, by dowody te zostały sfałszowane. Nieprawdzie jest także twierdzenie, by radca prawny Joanna Sułowicz dopuściła się matactwa.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza przeprasza za zamieszczenie nieprawdziwej informacji jakoby radca prawny Joanna Sułowicz z Kancelarii JP Weber Dudarski sp. k. przedstawiła fikcyjne i sfałszowane dowody oraz by radca prawny Joanna Sułowicz dopuściła się matactwa. Okoliczności te nie są prawdziwe i nie opierają się na faktach. Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza wyraża zatem ubolewanie, że tego rodzaju informacja nieprawdziwa informacja została opublikowana przez Związek.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza zapowada polemikę z powyższym w oparciu o tekst autorstwa Kingii Krzysztkowiak pt. "JP Weber - it is disugusting" opublikowanym na stronie http://www.rozbrat.org/publicystyka/walka-klas/4079-jp-weberit-is-disgusting

28.02.2014


Jednocześnie w ramach dopuszczalnej krytyki, do której jako związek zawodowy czujemy się być zobowiązani, i z uwagi na interesy pracowników, których reprezentujemy, publikujemy fragmenty tekstu autorstwa Kingii Krzysztowiak pt: "JP Weber - it i disgusting!" za stroną www.rozbrat.org o union-bustingu, praktyce, której naszym zdaniem spółka JP Weber i zatrudnieni w niej prawnicy torują drogę w polskich warunkach.

Zwracając się bezpośrednio do zainteresowanej korporacji prawniczej przypominamy: wciąż jesteśmy gotowi na otwartą debatę (z udziałem mediów) o działalności państwa spółki, a w szczególności o dopuszczalnej granicy zabezpieczenia interesów pracodawców w stosunku do pracowników, w której my uzasadnialibyśmy nasze wątpliwości z tym związane, a Państwo mieliby szansę publicznego ich zdementowania - apelowaliśmy o to w maju 2013 r. w tekście JP Weber poza krytyką związków?

1.03.2014


W Stanach Zjednoczonych „Union busting is disgusting” – czyli „zwalczanie związków zawodowych jest obrzydliwe” – to dobrze znany slogan. W lutym 2011 r. w Wisconsin, podczas jednego z najbardziej imponujących protestów ostatnich lat, 100 tys. osób zgromadzonych w magistracie krzyczało „What's Disgusting? Union Busting!” do polityków, którzy głosowali za prawem uderzającym w związki zawodowe. To samo zdarzyło się w Chicago  – zobaczcie, jak można popsuć możnym dobrą zabawę. W grudniu 2012 r., gdy amerykański ruch Occupy doprowadził do zamknięcia portu w Oakland w odpowiedzi na ataki na związek zawodowy stoczniowców (przez zastraszanie ich, nachodzenie w domach, zatrudnianie łamistrajków) – slogan zjednoczył tysiące.

Profesjonaliści do wynajęcia

Zwalczaniem związków zawodowych babra się cała rzesza specjalistów: prawników, akademików, socjologów, ekonomistów, dziennikarzy i rzeczników prasowych. Doradzają jak dyscyplinować i zwalniać za pomocą prawnych kruczków, presji, zastraszania (w tym fizycznej przemocy), lokautów, zwolnień czy żółtych związków zawodowych. Fundacje i ośrodki szkoleniowe prowadzą w tym zakresie seminaria dla prezesów, dyrektorów zarządzających, właścicieli firm, dyrektorów personalnych i kierowników działów kadr. Są one prowadzone przez doświadczonych stażem sędziów sądu pracy, inspektorów PiP, autorów artykułów w prawniczych czasopismach i wreszcie tych, którzy tworzą prawo pracy. Pytania, na jakie (tak rzetelnie i profesjonalnie) mają one odpowiadać to m.in.: Jak – sprawnie i skutecznie – rozstać się z pracownikiem, który jest członkiem organizacji związkowej? Jakie są tryby postępowania w sprawie ukarania pracownika? Jak uznać strajk za nielegalny? I moje ulubione: Kiedy można kreatywnie rozwiązać stosunek pracy w trybie art. 52 KP (czyli poprzez zwolnienie dyscyplinarne)? Czytajcie.

Günter Wallraff w książce „Z nowego wspaniałego świata”, w rozdziale „Wszelkie chwyty dozwolone”, opisujedokonania prawnika Helmuta Naujoksa z Düsseldorfu i innych niemieckich prawniczych korporacji pomagających pracodawcom zwalniać niewygodnych pracowników. Gdy trzeba, nie zawahają się odwołać do terroru psychicznego, wynająć „nieznanych sprawców” do pobicia związkowców, izolować „wichrzycieli” od reszty pracowników czy zatrudnić „detektywów”, by nachodzili ich po domach. Wszystko pod mottem: „Osiągamy cele. Prawo silniejszego jest wpisane w naturę każdego działania. Zwycięża ten, kto lepiej opanował technikę i taktykę. Dlatego nie zajmujemy się całą dziedziną prawa, tylko tym, co najważniejsze – prawem pracy. Dla pracodawcy” (tamże, s. 258).

To nie jest specyfika amerykańskich czy niemieckich stosunków przemysłowych. To rzeczywistość walki klasowej, w której jedna ze stron chce spacyfikować narzędzia drugiej. Jeśli samoorganizacja pracowników może zniszczyć balans sił sprzyjający pracodawcom, to ci zrobią wszystko, by temu zapobiec: albo dyskursywnie, jak od lat uczy nas Balcerowicz o tym,  że każda organizacja pracownicza psuje „spokój społeczny” i „harmonię wolnego rynku”, na którym spotykają się równe sobie podmioty; albo faktycznie: przy pomocy represji, stosując kruczki sądowo-prawne czy rozwiązania siłowe.

JP Weber – union-busting po polsku

Moim ulubionym przykładem union-bustingu po polsku już od ponad roku jest JP Weber, spółka komandytowa, firma doradcza Chung Hong, LG Electornics, S&T Daewoo, Wedla i szeregu innych firm, zwłaszcza koreańskich, w polskich Specjalnych Strefach Wyzysku. Gdy pracownicy Chung Hong latem 2012 r. zorganizowali strajk, to ona doradzała pracodawcy, gdy ten postanowił się ich pozbyć – poprzez zwolnienie większości strajkujących, co jest jednym z bardziej bulwersujących przykładów rozprawiania się z protestami pracowniczymi po 1989 r.

W grudniu 2013 r. okazało się, że JP Weber, reprezentując Chung Hong, przegrała sprawy sądowe. Zwolnienia okazały się nielegalne, a firma ma wypłacić słone odszkodowanie i przywrócić jednego ze związkowców do pracy. Wyroki te wciąż nie są prawomocne. Do sądu wpływają apelacje przygotowywane przez reprezentująca JP Weber radczynię prawną.

Sądzę, iż przedstawiciele JP Weber doradzali pracodawcy, jak pozbyć się związku zawodowego, od samego początku jego założenia w fabryce. Powszechnie wiadomo, iż doradzali oni zarządowi fabryki w momencie zaostrzenia się konfliktu (tuż po wygranym dla związku referendum strajkowym) gdy dyscyplinarnie zwolniono jedną z osób, która organizowała spór zbiorowy w zakładzie. Sądzę iż to za ich poradą dokonano lokautu. Następnie na ich wniosek utajniono obrady w sądzie pracy. Moim zdaniem miało to wyciszyć potencjalne protesty, rozbić ruch społeczny wokół sprawy i uniemożliwić opinii publicznej śledzenie tego, czy strajkujący pracownicy mogą wygrać.

Równolegle, gdy OZZ Inicjatywa Pracownicza wniosła sprawy do sądu pracy, prawnicy Chung Hong wnieśli do prokuratury powiadomienie o popełnieniu przestępstwa, jakiego rzekomo dopuścić się mieli członkowie związku i strajkujący – czyli „nielegalnego strajku”. Prokuratura przez ponad rok przesłuchiwała świadków w tej sprawie w końcu umarzając postępowanie. Na postanowienie prokuratury JP Weber złożyła zażalenie,  Przesłuchania ciągnęły się tak długo, gdyż korporacja prawnicza wciąż powoływał nowych świadków w sprawie (przesłuchano ich ok. 50). Sądzę iż była to ich strategia służąca temu, by jeszcze bardziej wydłużyć sprawy w sądzie pracy (zwyczajowo sąd pracy nie wydaje wyroku, póki nie rozstrzygnie się sprawa w prokuraturze). Była zatem realna groźba, że postępowanie procesowe w sądzie pracy zostanie zawieszone na czas wyniku sprawy w prokuraturze. Sąd pracy uznał jednak, że jest to niesprawiedliwe wobec zwolnionych pracowników i kontynuował rozprawy.  JP Weber próbowała naciskać na zwolnione/ych i członkinie/ów OZZIP także na inne sposoby. Kilka osób ze strajkujących dostało wezwanie do zapłaty za straty poniesione przez Chung Hong w wyniku strajku (15 tys. zł od osoby). Sprawa nadal nie jest rozstrzygnięta, ale póki co ucichła.

JP Weber wywiera nacisk na OZZ Inicjatywę Pracowniczą jeszcze innymi sposobami. Obecnie trwa sprawa przeciwko członkom OZZIP, w której (z doniesienia na policję przez JP Weber) obwiniono ich o przeprowadzenie nielegalnej zbiórki publicznej. Na bezpodstawność tych zarzutów wskazał już sąd karny we Wrocławiu, uniewinniając jedną osobę z zarzutu pomocnictwa przy zorganizowaniu nielegalnej zbiórki podczas kuchni społecznej w klubie Falanster. Podobnie sąd w Poznaniu uniewinnił kolejną osobę, którą obwiniono o prowadzenie zbiórki  nawołując do wpłat „poprzez ogłoszenia w prasie i publikacje prasowe”. Zarówno w tych sprawach, jak i w 3 pozostałych, świadkiem była Joanna Sułowicz, prawniczka z JP Weber. Firma prawnicza naciskała na OZZIP, domagając się sprostowania, gdy w biuletynie związku napisano iż ich profesją można nazwać także pomoc w tłumieniu protestów pracowniczych (na ten temat czytaj więcej: JP Weber poza krytyką związków?.) Ponadto chcieli „cenzurować” stronę Think Tanku Feministycznego, grożąc kolejnymi pozwami m.in. za oczernianie firmy Chung Hong i marki LG.

Prawnicy z JP Weber na swojej stronie przedstawiają się jako specjaliści w dziedzinie doradztwa dla przedsiębiorców, w zakresie takich zagadnień (cytuję za http://www.jpweber.com/pl/usugi/doradztwo-prawne/prawo-pracy/), jak: „Negocjacje ze związkami zawodowymi, zabezpieczanie interesów pracodawcy w stosunku do pracowników”, „Dopasowanie warunków wynikających z prawa pracy do celów działalności gospodarczej”, „Obsługa przy zwolnieniach grupowych i opracowywanie strategii przy wycofaniu z inwestycji” i „Nowoczesne narzędzia dotyczące elastycznego czasu pracy”.

JP Weber – śmieciowe inwestycje

Ale to nie wszystko. JP Weber obsługuje prawnie całą specjalną strefę ekonomiczną LG pod Wrocławiem, a także innych inwestorów zagranicznych. Specjalizuje się nie tylko w doradzaniu konkretnym korporacjom, jak kreatywnie przejmować środki publiczne i jak korzystać z ulg podatkowych, ale także służy pomocną ręką administracji publicznej, o czym informuje w swoich poradnikach pt. „The Things You Have To Know” (przewodnik dla koreańskich inwestorów w Polsce), czy „Investor's Guide-Poland. How to do Business”. Są to kompendia wiedzy o warunkach prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce kosztem pracownic i pracowników. Ostatnią pozycję zachwala na swojej stronie Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A., następczyni spółki akcyjnej skarbu państwa założonej w 1992 r. W tych poradnikach nie znajdziecie wiele o tym, czy i jak w Polsce mogą działać związki zawodowe, za to wiele przechwałek o tym, jak niskie są tutaj koszty pracy. Przykładowo, we wspomnianym przewodniku dla koreańskich inwestorów znajduje się tabela porównująca średnie płace miesięczne w elektronice w Niemczech, Korei, Czechach i Polsce (odpowiednio 4240 dolarów, 2075 dolarów, 1534 dolarów i 1100 dolarów w danym roku). Obok niskich kosztów pracy kluczowym argumentem do rozpoczęcia biznesu w Polsce są zwolnienia podatkowe, w uzyskania których (usłużnie) pomoże JP Weber (obniżka podatku CIT i od nieruchomości, granty, kredyty technologiczne itd).

JP Weber pod kuratelą prezydenta Komorowskiego objeżdża Koreę i Mongolię [czytaj tutaj i tutaj] w poszukiwaniu inwestorów, których można ściągnąć do Polski. Podczas swojej misji promuje to, co w Polsce „najlepsze”: czasowe, śmieciowe umowy czy zgrabne wyprowadzanie środków publicznych do sektora prywatnego. W komunikacie z 17 grudnia 2013 r. pod doniosłym tytułem „JP Weber gains next landmark judgment on labour law” („JP Weber doprowadza do przełomowego wyroku dotyczącego prawa pracy”), spółka przechwala się tym, że wygrała z pracownikami, którzy (w tej samej strefie LG pod Wrocławiem) założyli związek zawodowy i którym pracodawca nie przedłużył czasowych umów o pracę (zobacz). Z usług JP Weber, w tym również w zakresie zastępstwa podczas negocjacji prowadzonych w ramach spotkań Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego (na Dolnym Śląsku), korzysta bowiem także LG Chem czy LG Electronics pozostający w konflikcie z działającą tam organizacją związkową. Pracownik LG, który przegrał sprawę, utrzymywał, że nieprzedłużenie czasowej umowy wynikało z dyskryminacji na gruncie działalności związkowej i domagał się stałej umowy o pracę. Sąd odrzucił roszczenie. Dla JP Weber sprawa jest przełomowa z dwóch powodów: po pierwsze, że do tej pory polskie sądy utrzymywały, że nie należy zawierać czasowych umów na dłuższe okresy czasu pracy. Po drugie, potwierdziło się to, że wolno zawierać wieloletnie czasowe umowy wtedy, gdy dopasowane są do planów inwestycyjnych pracodawcy i gdy pracownik pisemnie i dobrowolnie nie wyrazi wobec tego sprzeciwu. Jakie są tego konsekwencje, dobrze wie ok. 30 proc. pracowników w Polsce, którzy pracują na „śmieciówkach”.

Kto sieje nędzę, ten zbiera gniew!

Wiele bym dała, by dowiedzieć się ile kosztuje firmy takie, jak LG czy Chung Hong, otrzymujące dotacje od państwa z tytułu inwestowania w strefie ekonomicznej, obsługa prawna przez firmę JP Weber? Wcale nie dlatego, że troszczę się o kieszenie pracodawców, ale raczej dlatego by wiedzieć, w której dokładnie kieszeni lądują państwowe dotacje.

Inną ciekawą kwestią jest też to, czy w ogóle pracodawca odczułby wzrost kosztów pracy, gdyby zrealizował choć część stawianych przez pracowników żądań podczas strajku (jak np. 300 zł podwyżki dla wszystkich)? A może więcej dostał już JP Weber? Realia w przemyśle elektronicznym są takie, że właściciele marek i fabryk przeznaczają niewielką kwotę na płace, przykładowo Apple produkujące iPhone'a przeznacza na koszty pracy przy komponentach i montażu w Chinach jedynie 1,8 proc. wartości produkcji (zobacz tabela: „Niewolnicy Apple'a. Wyzysk i opór w chińskich fabrykach Foxconna”, Pun Ngai i in., Bractwo Trojka, str. 19). Ile kosztują wydatki pracodawców na ochroniarzy, detektywów i prawników zapobiegających wybuchom pracowniczego gniewu po to, by utrzymać ten nierówny i niewolniczy model produkcji? Jedynie dla żartu dobrze byłoby wiedzieć, jaką kwotę, którą dostaje od Chung Hong, JP Weber przeznacza na organizację corocznego turnieju golfowego dla inwestorów i ich przyjaciół?"

Na podstawie www.rozbrat.org.

 

 

Podobne artykuły