Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Grecja w ogniu

Morderstwo 15-latka przez policję, strajk generalny, strajk głodowy w więzieniach, protesty nauczycieli i uczniów – Grecja w ostatnich tygodniach nie przestaje płonąć. Dlaczego strajk generalny to nie tylko walka o przywileje socjalne?  Dlaczego całe społeczeństwo greckie wychodzi na ulice protestować przeciwko brutalności policji.

6 grudnia 2008 roku będzie na długo zapamiętany w historii Grecji. Wieczorem tego dnia od postrzału w serce zginął 16-letni anarchista Alexandros Grigoropoulos, zabójcą był policjant greckich oddziałów specjalnych, dziś już oskarżony o morderstwo. Całą Grecję ogarnęła ogromna wściekłość, zapłonęły ulice we wszystkich większych miastach, celem ataków padły komisariaty policji, korporacyjne sklepy, drogie samochody. Odwołano zajęcia w szkołach, na uniwersytetach, nauczyciele, uczniowie i studenci wyszli na ulice manifestując solidarność z zamordowanym Alexisem. Stanęły lotniska, komunikacja krajowa, rząd rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego.

Zabójstwo Alexisa było wydarzeniem, które przelało miarę goryczy, która w Grecji zbierała się już od jakiegoś czasu. Śmierć z rąk policji to nie pierwszy tego typu przypadek w ostatnich miesiącach, co jakiś czas słychać doniesienia o zabitych imigrantach, trzydniowymi zamieszkami zakończyła się śmierć młodego Nigeryjczyka w sierpniu 2007 r., który na ulicach Salonik sprzedawał pirackie płyty CD, zginął uciekając przed policją. Przez cały ten czas policja grecka była bezkarna, a atmosfera społeczna się podgrzewała.

Planowane od kilku lat zmiany w systemie emerytalnym zostały ostatecznie wprowadzone w marcu bieżącego roku, pomimo ogromnej fali strajków odbywających się cyklicznie przez wiele miesięcy (pisaliśmy o nich w Biuletynie IP #18), w których uczestniczyli pracownicy praktycznie wszystkich sektorów przemysłu. Rząd, skutecznie ignorując żądania protestujących, przyjął w końcu zmiany narzucane przez Unię Europejską, podpisując na siebie wyrok śmierci, który być może już niedługo będzie wykonany.

Na początku listopada 2008 r. doszło do innych spektakularnych protestów w Grecji. We wszystkich więzieniach osadzeni rozpoczęli strajk głodowy, żądali zwolnienia prawie połowy więźniów, poprawy warunków w zakładach karnych, które są w tym kraju skandaliczne. Po kilku dniach protestu rząd przystał na wszystkie warunki więźniów i obiecał do kwietnia 2009 r. wypuścić prawie połowę osadzonych.

Wydarzenia związane ze śmiercią Alexisa nałożyły się na kolejny strajk generalny, który odbył się 10 grudnia 2008. Rząd i burżuazyjne media namawiały do odstąpienia od protestów, jednak rozwścieczone społeczeństwo greckie nie pozwoliło im na dyktowanie warunków. Groźby o wprowadzeniu stanu wyjątkowego podgrzewają tylko atmosferę, wszyscy pamiętają bowiem wydarzenia z 1973 r., gdy faszystowska junta wyprowadziła czołgi na ulice, zginęło wtedy wielu protestujących studentów. Z wielu stron słychać doniesienia o współpracy policji z bojówkami faszystowskimi, pojawiają się nawet pogłoski, że policjant, który zamordował Alexisa był, w latach '80-tych, członkiem faszystowskiej organizacji Złoty Świt. Członkowie tej samej organizacji 2 lutego br. zorganizowali demonstrację na jednym z placu w Atenach. W wyniku starć z antyfaszystami dwie osoby trafiły do szpitala ranione nożem przez faszystów ochranianych przez policję. Doniesienia o powiązaniach sił państwowych z faszystami pojawiają się na bieżąco.

Powracające jak bumerang skandale z członkami rządu w roli głównej, antyspołeczne ustawy, nie pozwalają zapomnieć o tym, że Grecy muszą walczyć o swoje prawa. W piątym dni zamieszek doniesiono o 25 komisariatach policji zdobytych przez powstańców w Atenach, kończą się zapasy gazu łzawiącego. Policja oczekuje na nowe dostawy z zagranicy. Okupowane są również uniwersytety, które zapowiedziały demonstracje na piątek 12 grudnia.

1/5 Greków żyje poniżej granicy ubóstwa, aby przetrwać w tym kraju trzeba pracować w kilku miejscach, teraz odebrano im bezpieczne emerytury. Budżet państwa cierpi nie tylko wskutek światowego kryzysu gospodarczego, został mocno osłabiony przez ogromne pożary latem 2007 r., gdy rząd partii Nowa Demokracja (rządzącej drugą kadencję) nie potrafił sobie poradzić z opanowaniem sytuacji.

Strajk generalny stał się dziś protestem nie tylko tych uciskanych ekonomicznie w miejscu pracy, ale wszystkich dotkniętych polityką rządu. Strajkują robotnicy, nauczyciele, uczniowie, studenci, imigranci, urzędnicy, pracownicy sektora publicznego, właściciele małych przedsiębiorstw, wszyscy, którzy mają dość wzmacniania pozycji państwa i kapitału, a osłabianiu siły społeczeństwa. W grudniowym (10.12.) strajku wzięło udział 2,5 miliona osób, biorąc pod uwagę tylko członków największych związków zawodowych GSEE i ADEDY. Dziś nie jest to walka o odstąpienie od zmian w systemie emerytalnym, dziś to walka o fundamentalne zmiany w systemie, obalenie rządu i poważne zastanowienie się nad przyszłością Grecji. Być może na chwilę zgasną ognie na ulicach, na pewno nie zgasną płomienie w sercach setek tysięcy rozwścieczonych Greków.

/M./

Powrót na górę