Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Restrukturyzacja poprzez... likwidację i zwolnienia!!!

Liczba bezrobotnych w Polsce wzrosła pod koniec 2001 roku do 3 milionów 115 tysięcy osób. Nie ma wątpliwości, że główną przyczyną wzrostu bezrobocia w naszym kraju jest słynne balcerowiczowskie 'schłodzenie gospodarki', czyli spychanie setek tysięcy ludzi na margines ubóstwa. Skutki tych liberalnych rządów, to z jednej strony brak popytu na produkcję, z drugiej brak nowych miejsc pracy. Przedsiębiorcy dążąc do obniżenia kosztów pracy ograniczają zatrudnienie. Zwalniani z zakładów przemysłowych ludzie nie znajdują nowych miejsc pracy, gdyż nie ma inwestycji. Rosnące bezrobocie to coraz większe obciążenie dla państwa, gdyż spada liczba pracujących i płacących podatki a coraz większa liczba obywateli uzyskuje prawo do zasiłku, korzysta z innych form pomocy - to obciążenie oczywiście w stu procentach spada na nas, zwykłych ludzi, zmuszonych do płacenia coraz to większych podatków, przy coraz to mniejszych zarobkach i coraz wyższych kosztach życia, zmuszonych do utrzymania administracji państwowej - tego bezdusznego giganta, który mimo zapewnień 'równego zaciskania pasa' ani myśli o zmniejszeniu swoich dochodów.

W hutnictwie żelaza i stali a także metali nieżelaznych dzieje się wiele rzeczy niepokojących, związanych nie tylko z restrukturyzacją branży, ale przede wszystkim z likwidacją wydziałów czy zakładów. Tempo ograniczenia zatrudnienia w polskim przemyśle stalowym było tak duże, że w roku 2001 osiągnięte zostały wskaźniki na koniec 2003 roku. Nic zresztą nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości proces ten został w stopniu planowanie zasadniczym zahamowany. Spadek produkcji to zapowiedź dalszych likwidacji, upadłości i redukcji zatrudnienia.

Odpowiedzią władzy na 'poprawę' sytuacji jest jedynie... liberalizacja prawa pracy i restrukturyzacja poprzez redukcję zatrudnienia. Liczby są zatrważające: z około 140 tysięcy zatrudnionych hutników na początku lat ?90-tych, zostało zaledwie 37 tysięcy zatrudnionych!!! Nie sposób nie zapytać, jakimi drogami i sposobami udało się tak znacząco zmniejszyć liczebność załóg naszych hut bez wstrząsów społecznych i protestów z wyjątkiem tych ostatnich po ogłoszeniu upadłości 'Huty Baildon'. Nie było, bowiem zdecydowanych protestów, gdy padały huty 'Bobrek', 'Zygmunt', 'Gliwice' - działo się tak za sprawą sprytnie obmyślonej strategii 'odchudzania' hut poprzez tworzenie spółek zależnych przyjmujących na swoje barki niechciane rodzaje działalności.

Sprzedaż hut spółkom kapitałowym takim jak np. 'Stalexport', 'Impexmatel' czy 'Centrozap' powoduje kolejne likwidację mniej opłacalnych, a co za tym idzie zwolnienia nas - ludzi, powinni stać się właścicielami zakładów pracy, gdyż to właśnie my wypracowujemy dobra produkcyjne. Dlatego już dziś musimy się jednoczyć, brać swoje sprawy w swoje ręce - jutro może być za późno - nie pozwólmy, aby ktoś decydował o naszym życiu. Organizujmy się!!! Władza psuje naszą gospodarkę, wysprzedając zakłady, (które powinny być oddane nam) i doprowadzając do wielkiego kryzysu, nie tylko finansów publicznych. Władza, bojąc się narodzin zamieszek podobnych do tych w Argentynie, gdzie bezrobocie równe jest naszemu, próbuje uspokoić społeczeństwo wmawiając nam o przygotowaniach do uzdrowienia gospodarki np. poprzez obniżenie stóp procentowych. Nie ma się jednak co łudzić - tylko MY, swoją twardą postawą możemy uratować nasze zakłady. Pamiętajmy, ratując hutnictwo ratujemy również setki tysięcy miejsc pracy związanych z przemysłem koksowniczym, gazowniczym, elektro-cieplarnianym, których huty są głównymi odbiorcami. Odprawy górnicze stanowią niezbity dowód na to, że władza boi się wybuchów niezadowolonego społeczeństwa - poprzez odprawy skutecznie zamyka usta górnikom. Dlaczego pozamykane, rzekomo nierentowne kopalnie dziś są wykupywane przez prywatnych inwestorów?

Związki zawodowe nie chronią naszych praw, czemu nie można się specjalnie dziwić, skoro są zapleczem politycznym partii, jak np. Solidarność z Krzaklewskim na czele, który nie tylko dzielił stanowiskami, wynalazł i mianował na premiera Buzka, ale przez trzy lata sterował nim. Czym się to skończyło ? wiemy, a jeszcze mocniej odczujemy to w najbliższych latach. Związek przez długi okres czasu chronił Buzkową ekipę i dopiero pod naciskiem swoich członków zaczął wychodzić z polityki. Pod tym naporem ustąpił Krzaklewski, a także wielu działaczy regionalnych, obawiając się utraty resztek zaufania. Niektórzy z nich jak choćby Wacław Marszewski stanął na czele protestu hutników przeciw władzom i wojewodzie śląskiemu, zapominając, że to on był szefem politycznej struktury na śląsku.

Przedruk z pisma Nigra Espero #6.
Powrót na górę

Podobne artykuły