Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Budowa po polsku

Na terenie dawnych zakładów Poznańskiego w Łodzi budowane jest olbrzymie centrum handlowo-rozrywkowe Manufaktura. Jego otwarcie ma nastąpić wiosną 2006 roku. 8 grudnia 2005 podczas prac budowlanych zginał tam pracownik, który spadł z wysokości 7 metrów. Była to już 5. śmiertelna ofiara Manufaktury.

Poniżej rozmowa z Grzegorzem Saładajczykiem-Hassingerem ze Środowiskowej Komisji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza w Łodzi i Ogólnopolskiego Związku Bezrobotnych, zatrudnionym w listopadzie 2005 roku na terenie budowy centrum handlowego Manufaktura w Łodzi.


Jakie prace wykonywaliście na budowie Manufaktury?

Wykonywaliśmy najprostsze prace, a więc pracowaliśmy przy przysłowiowej łopacie. Robiliśmy tam w siedem osób. Konkretnie, wykopywaliśmy ziemię wewnątrz budynków od tzw. poziomu zero, czyli poziomu gleby, do głębokość 1.60 m. Tak naprawdę jednak nikt do końca nie wiedział co dokładnie mamy robić, na jaką głębokość mamy kopać.

Z czego to według Ciebie wynikało?

Zmieniała się koncepcja pracy w jej trakcie. A wynikało to z tej przyczyny, że zabezpieczenie budynku było czystą fikcją. Pracowaliśmy na budynkach, które mają grubo ponad 100 lat i byty budowane, już za czasów Izraela Poznańskiego, po kosztach. One miejscami ledwie stoją. Cały czas baliśmy się, że nam na głowę może runąć ściana. Jak robiliśmy wykop to ściany siadały, pękały. Wtedy przychodził inspektor nadzoru i kazał zasypywać to, co kazali nam wcześniej wykopać. Od naszego zleceniodawcy, Marcina Burkę, mieliśmy zlecenie na zrobienie tylko wykopu w czterech pomieszczeniach, za co zaoferowano nam 4 tys. złotych do podziału. Robiąc wykop zobaczyliśmy jak zaczynają pękać fundamenty, jak pojawiają się pęknięcia w ścianach. Zleceniodawcy przestraszyli się tego i zaproponowali nam pieniądze za zasypanie wykopu od razu piachem i ubijanie go co 30 cm automatyczną "stopą". Za zasypanie mieliśmy dostać kolejne 2,5 tys. złotych. Wszystkie te prace wykonywane byty aby wzmocnić budynek, gdyż na to ma iść wylewka. W samym budynku ma być w przyszłości restauracja.

Czy wasz zleceniodawca powiedział wam przed pracą w jakim stanie są budynki?

Wydaje mi się, że nie spodziewano się, że budynek jest w aż tak złym stanie. Dopiero jak okazywało się w trakcie pracy, że np. pękają ściany, to zmieniano koncepcję prac.

Co według Ciebie było przyczyną takiego stanu rzeczy? Brak orientacji i kompetencji waszego pracodawcy, czy w ogóle polityka realizowana podczas całej tej budowy?

Nasz pracodawca był ofiarą systemu, ponieważ nad sobą miał kilka firm. Firmę, która mu wszystko bezpośrednio zlecała, firmę, która zajmowała się zabezpieczaniem budynku oraz firmę, która miała kontrolerów nadzoru. I te wszystkie trzy firmy nie byty często w stanie się ze sobą dogadać. Nasz zleceniodawca za to zgodził się na takie warunki, gdyż pewnie zgodziłby się na każde warunki, które dałyby mu maksymalny zarobek. Jednocześnie miał wolna rękę w doborze ekipy. Nikt nie pytał go, czy jego ludzie są legalnie zatrudnieni. Wystarczało, że zgłaszał listę osób, które należy wpuszczać na teren budowy. Myśmy oczywiście również pracowali na czarno.

Nie było żadnych kontroli pod kontem legalności zatrudnia pracowników od inwestora Manufaktury, firmy Apsys?

Kontrole inwestorów oraz z nadzoru budowlanego firmy Mosaicon, która jest jednym z głównych wykonawców budowy, nie dotyczyły spraw związanych z formą zatrudniania pracowników. Ich interesowało wyłącznie, czy mamy kaski ochronne i kamizelki odblaskowe oraz jak wykonywana jest praca. Nikt nie kontrolował więc, kto tak naprawdę pracuje na Manufakturze. A wiele osób tam pracujących jest zatrudniona bez żadnej umowy o pracę, chociażby najprostszej: umowy zlecenie, czy umowy o dzieło. W czasie pracy nie mogą one liczyć praktycznie na nic, chociażby, żeby pracodawca zapewnił apteczkę, nie mówiąc już o takich rzeczach jak ubezpieczenie. Wynika to, ze struktury, w jaką zorganizowana jest ta budowa. Nie mamy tam sytuacji, że pracują tam różne firmy budowlane, lecz jest tam swoisty łańcuszek podległości. Mamy podwykonawców, podwykonawców, podwykonawców.

Czy przed podjęciem pracy odbyliście szkolenie BHP?

Pracodawca przyniósł nam blankiety o przejściu szkolenia BHP, które wypełniliśmy. Żadnego faktycznego szkolenia więc nie było.

Czy podczas swojej obecności na Manufakturze słyszeliście o jakichś wypadkach przy pracy?


Wypadków przy pracy jest tam bardzo dużo, co pewnie w dużym stopniu wynika z charakteru prac, będących często robotami rozbiórkowymi. Podczas naszej pracy zdarzył się jeden wypadek śmiertelny, choć nie wiemy, czy jest uwzględniony w oficjalnej statystyce wypadków przy pracy. Jeden z pracowników dostał zawału serca. Okazało się jednak, że karetka pogotowia nie została wpuszczona na teren zakładu, gdyż Manufaktura ma podpisaną umowę z prywatną firmą Falck Jak w końcu przyjechał ambulans z tej firmy, człowiek już podobno nie żył.

Jak długo pracowaliście na tej budowie i czy dostaliście za nią wynagrodzenie?


Pracowaliśmy tam trzy tygodnie. Mimo, że mija już miesiąc nadal czekamy na wypłatę pieniędzy. Ostatnio urwał nam się kontakt z naszym zleceniodawcą, który jest nieuchwytny. Okazuje się, że adres jego firmy jest albo nieaktualny albo fikcyjny. Obawiamy się, że jego firma może być firmą "wydmuszką".

Powrót na górę