Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Włochy? Tu prawie każdy jest prekariuszem

  • Dział: Strategie związkowe

Eksperymentujemy z ideą związku zawodowego i ruchu społecznego – mówią Francesco Raparelli i Alberto De Nicola z działacze Rady Freelancerów i Pracowników Prekarnych CLAP (Camere del Lavoro Autonomo e Precario).

Igor Stokfiszewski: Zacznijmy od naszkicowania sytuacji pracowniczej we Włoszech. Jakie zawody i sektory gospodarki najczęściej rozpoznaje się jako prekarne i jakie rozwiązania systemowe odpowiedzialne są za prekaryzację pracy i życia we Włoszech?

Francesco Raparelli: Dotychczas za prekariuszy uchodzili pracownicy zatrudnieni na czas określony i przedstawiciele wolnych zawodów. Od wprowadzenia przez rząd Matteo Renziego ustawy o zatrudnieniu – Jobs Act – praktycznie wszyscy pracownicy stali się prekariuszami. Po pierwsze dlatego, że pracodawca może w nieskończoność podpisywać umowę na czas określony. Po drugie – i najważniejsze – Renzi obalił artykuł 18 Kodeksu Pracy uchwalonego w roku 1970, przez co pracodawcy zyskali możliwość zwalniania pracowników bez podania przyczyny. W efekcie niepewność i elastyczność pracy dotyka wszystkich zatrudnionych, również tych na umowach o pracę.

Igor Stokfiszewski: Pomówmy o przedstawicielach wolnych zawodów. Powiedziałeś, że są oni zaliczani we Włoszech do prekariatu.

FR: Tak, przy czym mamy tu dwa typy pracowników. Pierwszy typ to formalni freelancerzy, którzy w istocie są normalnymi pracownikami. Z punktu widzenia prawa to jednoosobowe firmy – płacą podatki, opłacają sobie ubezpieczenia zdrowotne, społeczne i składki emerytalne, choć w praktyce codziennie przychodzą do pracy, muszą wykonywać polecenia przełożonych, są wkomponowani w hierarchię zakładu pracy. Z punktu widzenia pracodawcy zaleta zatrudniania na warunkach prekarnych jest rzecz jasna taka, że koszty pracy przerzucane są na samozatrudnionych.

Drugi typ to freelancerzy rzeczywiście wykonujący wolne zawody. Weźmy przykład samodzielnych naukowców czy prawników. Tu problem polega na tym, że ich zarobki nie pozwalają na opłacanie kosztów związanych z ubezpieczeniami i składkami emerytalnymi. Paradygmat neoliberalny wyzbyty solidarystycznego podejścia do redystrybucji pozbawia ich w praktyce wszystkich tych zabezpieczeń.

Alberto De Nicola: Podziały pracownicze we Włoszech podążają wedle dwóch linii. Jedna obejmuje zatrudnionych na stałe i na czas określony, gdzie ci drudzy tracą sporo z praw, które wciąż przysługują tym pierwszym. Jednak ważniejsza linia podziału to ta, dotycząca osób zatrudnionych i niezatrudnionych, tych na umowach o pracę i tych, których zaangażowanie pracownicze przebiega wedle innych typów umów.

Zadaniem współczesnego ruchu pracowniczego, do którego zalicza się CLAP, jest przekształcenie osób niezatrudnionych w pełnoprawnych pracowników objętych prawem pracy, z możliwością prowadzenia sporów pracowniczych oraz posiadania reprezentacji.

IS: Kiedy powstała Rada i do czego jeszcze dąży?

FR: W związku z przemianami świata pracy we Włoszech i w Europie, zmierzającymi w stronę rozrostu prekariatu, uznaliśmy za niezbędne zainicjowanie eksperymentu służącego wynalezieniu narzędzi organizowania pracowników niemogących zrzeszać się w tradycyjnych związkach zawodowych. Rada Freelancerów i Pracowników Prekarnych powstała dwa lata temu i nawiązuje do historii włoskiego ruchu pracowniczego. U jego zarania robotnicy zrzeszali się w radach, realizujących cele samopomocowe. Powiedzmy, że były one przestrzenią budowania bezpieczeństwa dla robotników, co pozwalało im na prowadzenie sporów pracowniczych. CLAP rekultywuje tę tradycję, będąc radą dla prekariuszy – ludzi bez stałych umów, bez prawa do strajku czy zrzeszania się – ale także dla imigrantów i bezrobotnych.

IS: Jak dokładnie działa CLAP? W jaki sposób organizujecie i wspieracie prekariuszy?

FR: W tej chwili w Rzymie działają trzy biura Rady, gdzie prekariusze, imigranci i bezrobotni otrzymują wsparcie prawne, uzyskują informacje na temat systemu fiskalnego, który ich dotyczy, doradzamy w kwestiach emerytur, usług państwowych, z których mogą korzystać, udzielamy też informacji na temat stanu prawnego świata pracy we Włoszech i w innych państwach europejskich. To jedna część naszej działalności.

Druga to organizowanie pracowników do walki o ich prawa, zarobki i warunki pracy. Ostatnio prowadziliśmy spór personelu medycznego, zatrudnionego w szpitalach jako usługa outsourcingowa, oraz pracowników centrów dla imigrantów. W sumie – ostatnie dwa lata to ponad trzydzieści spraw sądowych i ponad dwieście osób zaangażowanych w nasze działania, włączając w to pracowników różnych branż, działaczy politycznych, studentów, prawników, księgowych. Zorganizowaliśmy również niemało pikiet i demonstracji.

ADN: Doniosłość doświadczenia związanego z CLAP może stać się bardziej czytelna, gdy przyłożyć ją do historii ruchów społecznych i związków zawodowych we Włoszech. Zacznijmy od tego, że w związku ze swą historyczną wagą oraz liczbą członków tradycyjne związki zawodowe są we Włoszech wciąż bardzo silne. Fakt ten zablokował możliwości organizowania niezatrudnionych pracowników i rozwijania nowych form organizacji pracowniczych. Właśnie siła tradycyjnych central związkowych w dużej mierze przyczyniła się do wykluczenia pracowników zatrudnianych na niestałych warunkach z obszarów prawa do strajku czy reprezentacji. W latach 90. i na początku XXI w. doświadczyliśmy we Włoszech ruchów społecznych, które podkreślały rodzaj prekarnej dumy. Weźmy przykład ruchu May Day. Z jednej strony więc to ruchy społeczne przejęły od związków zawodowych kwestie prekarne, z drugiej jednak nie potrafiły zorganizować tego typu pracowników. CLAP jest krokiem naprzód.

IS: Chciałbym zatrzymać się na chwilę przy pracownikach centrów dla imigrantów. Do jakiego sektora należą oni we Włoszech? Są pracownikami publicznymi?

ADN: Nie, lokują się oni pomiędzy trzecim sektorem i pracą wolontariacką. Centra działają najczęściej jako przedsiębiorstwa społeczne lub kooperatywy. Wyzwanie, jakie towarzyszy nam w tym przypadku, polega na zmianie podejścia do wolontariatu i uznania go za normalną pracę.

FR: Powiedzmy o jeszcze jednym wyzwaniu, które towarzyszy działaniom w tych centrach – o organizowaniu samych imigrantów, którzy także są pracownikami, niezwykle sprekaryzowanymi. Prawdę mówiąc – naszym zdaniem – organizowanie pracowników-imigrantów jest w tej chwili najbardziej doniosłym zadaniem, jakie stoi przed ruchami społecznymi i pracowniczymi w Europie. Staramy się docierać do tego typu pracowników poprzez imigrantów działających w CLAP i mamy już na swoim koncie kilka spraw sądowych dotyczących łamania praw pracowniczych imigrantów.

IS: Jak scharakteryzowalibyście ideę społecznego uzwiązkowienia?

FR: Gdy mówimy o uzwiązkowieniu społecznym, staramy się zwrócić uwagę na fakt, że wyzysk nie dotyczy pracowników w poszczególnych sektorach gospodarki, lecz społeczeństwa jako takiego. Chcemy dowartościować perspektywę mówiącą, że dziś produkcja ma wymiar oddolny, społeczny, a jej wytwory są wynikiem sieci współpracy. Pytanie, jakie sobie stawiamy, brzmi: jak zaprząc oddolną, społeczną produktywność opartą na współpracy, będącą współcześnie przedmiotem wyzysku, w nowy typ instytucji pracowniczej?

IS: Jak na nie odpowiadacie?

ADN: Pierwsza odpowiedź, jakiej udzielamy, odnosi się do współpracy pomiędzy różnymi podmiotami społecznymi – pracownikami, ruchami społecznymi, działaczami politycznym itd. Na tym poziomie społeczne uzwiązkowienie polega na łączeniu walk pracowniczych – prowadzonych przez prekariuszy, przedstawicieli wolnych zawodów, imigrantów – z walkami w obszarach prawa do miasta, ruchu lokatorskiego itp. Kolejny poziom to łączenie walk w miejscu pracy – o wyższe pensje czy warunki pracy – z zewnętrznymi wobec nich walkami o dochód gwarantowany, opłacanie pracy reprodukcyjnej czy powszechny system ubezpieczeń społecznych.

FR: Społeczne uzwiązkowienie jest również propozycją łączenia różnych narzędzi służących podniesieniu poziomu życia i przestrzeganiu praw obywatelskich z tymi, które dotyczą kwestii pracowniczych. Jednym z takich narzędzi jest CLAP, kolejnym jest np. hiszpańska La PAH (platforma zrzeszająca lokatorów borykających się z niemożnością spłaty kredytów hipotecznych). W Polsce, w Niemczech i innych krajach znajdziemy też tego typu narzędzia, które należy łączyć. Społeczne uzwiązkowienie domaga się budowania koalicji pomiędzy tymi inicjatywami szczególnie na poziomie międzynarodowym. Przy czym sama idea koalicji domaga się wynalezienia na nowa.

IS: W jaki sposób społeczne uzwiązkowienie działa wewnątrz CLAP?

FR: Na przykład poprzez łączenie doradztwa prawnego z budowaniem relacji wspólnotowych opartych na wzajemności. Niekiedy także łączenia działań prawnych z demonstracjami i akcjami bezpośrednimi, które wywodzą się z narzędzi ruchów społecznych. Łączymy również działania w miejscu pracy z tymi w jego otoczeniu. Patrząc na historię rad pracowniczych, zauważymy, że były one zorganizowane terytorialnie, co pozwalało na podniesienie efektywności działania. Jeśli wiele zakładów pracy w jednym miejscu zastrajkowało, prawdopodobieństw zwycięstwa było dużo większe. Podejmujemy próby odtworzenia dynami terytorialnej biorąc pod uwagę, że nie ma już tak dużego zagęszczenia zakładów pracy na jednym obszarze. Eksperymentujemy więc z ideą miasta jako fabryki. Nie wystarczy dziś stwierdzić: praca odbywa się w tym czy w tamtym zakładzie. Praca odbywa się również w jego sąsiedztwie, praca kognitywna, reprodukcyjna, etc. Idea ta pozwala nam zmierzyć się z tworzeniem rad w oparciu o terytorium.

Wreszcie – mamy ambicję tworzyć związek działający horyzontalnie, nie odtwarzający starych, hierarchicznych biurokracji. Staramy się na przykład zmierzyć się z pytaniem, w jaki sposób pracownicy przychodzący do nas po poradę prawną, informację czy „pierwszą pomoc” w nagłych wypadkach w związku z pracą, poprzez swój czas, własne kompetencje, przykładają się do prowadzenia wspólnej walki, a w takim razie – jak powinni zostać włączeni w procesy decyzyjne w CLAP. Jak widzisz, robimy wszystko, by uczynić krok do przodu w stosunku do tradycyjnych związków zawodowych.

Igor Stokfiszewski, artykuł ukazał się w Dzienniku Opinii Krytyki Politycznej

***

Artykuł powstał w ramach projektu współfinansowanego przez Fundację im. Róży Luksemburg