Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Ekonomiści w USA popierają związki zawodowe

W Stanach Zjednoczonych ma zostać uchwalona Ustawa o wolnym wyborze pracowniczym (tzw. Employee Free Choice Act), która znacznie ułatwi zakładanie związków zawodowych. Na łamach „Washington Post” opublikowany został list wielu znanych ekonomistów popierających ustawę.

 

W liście czytamy. Wprowadzenie Ustawy o wolnym wyborze pracowniczym (tzw. Employee Free Choice Act) jest kluczowe dla odbudowy naszej gospodarki i umocnienia demokracji. Sektor finansowy nie jest jedynym segmentem amerykańskiej gospodarki, który popadł w kłopoty – jakkolwiek to właśnie jego upadek znalazł najgłośniejszy oddźwięk w mediach. Zawiodły także instytucje zarządzające rynkiem pracy, doprowadzając do niespotykanej i chorej zarazem sytuacji, w której godzinna stawka wynagrodzenia amerykańskiego pracownika stała w miejscu, pomimo tego, że rosła jego produktywność.

Tak naprawdę dochody przeciętnego gospodarstwa domowego w wieku produkcyjnym w latach 2000-2007 spadły w bezprecedensowym stopniu – aż o 2 tysiące dolarów. W tym samym czasie właściwie cały narodowy wzrost gospodarczy spłynął do niewielkiej grupy najbogatszych Amerykanów. Jednym z ważniejszych powodów owego przejścia od upowszechniania dobrobytu do rosnących nierówności jest erozja możliwości tworzenia związków zawodowych i negocjowania umów zbiorowych przez pracowników.

Naturalną reakcją pracowników na niemożność poprawy własnej sytuacji ekonomicznej jest właśnie tworzenie związków, które negocjowałyby bardziej sprawiedliwy podział bogactwa –takie dążenia ujawniają się choćby w najnowszych badaniach ankietowych. Miliony amerykańskich pracowników – ponad połowa nie-menadżerów – twierdzą, że chcieliby powstania związków zawodowych w miejscu ich zatrudnienia. Tymczasem obecnie jedynie 7,5 proc. pracowników sektora prywatnego jest reprezentowanych przez związki. W 2007 roku mniej niż 60 tys. pracowników uzyskało status związkowców w konsekwencji oficjalnie uznanych wyborów w miejscu pracy. Co tłumaczy tak wielką rozbieżność?  

Problem polega na tym, że związkowe procesy wyborcze, nadzorowane przez Narodową Radę ds. Stosunków Pracowniczych (NRSP) wydłużyły się i stały się niezwykle zażarte –kierownictwo często bowiem prowadzi gwałtowną kampanię w celu osłabienia związków, posuwając się czasem do łamania praw pracowniczych. Sympatycy związków na co dzień spotykają się z groźbami lub są zwalniani, a w ramach prawa nie mają wielu efektywnych instrumentów obrony. Nawet jeśli pracownicy wytrzymają presję i zagłosują za utworzeniem związku, w jednej trzeciej przypadków nie są w stanie uzyskać zbiorowych umów na skutek oporu kierownictwa.

Aby zaradzić tej sytuacji, Kongres debatuje nad Ustawą o wolnym wyborze pracowniczym. Ustawa dotyczy trzech kwestii. Po pierwsze, daje pracownikom wybór pomiędzy dwiema procedurami – prostą, większościową, w której pracownicy poprzez podpisywanie kart wyrażają swoje poparcie dla założenia związków, oraz wyborami nadzorowanymi przez NRSP. Po drugie, trzykrotnie podwyższa sankcje wobec pracodawców zwalniających zwolenników związków lub łamiących w inny sposób prawa pracownicze. Po trzecie, stwarza procedurę, która gwarantuje świeżo uzwiązkowionym pracownikom otwartą drogę do uzyskania pierwszej umowy zbiorowej, po 120 dniach nieudanych negocjacji powołuje się arbitraż.
Ustawa o wolnym wyborze pracowniczym lepiej odzwierciedla dążenia pracowników niż obecna „wojna o reprezentację”, obniża również poziom wrogości  i nieufności, jaki często towarzyszy wyborom związkowym w ramach obecnego systemu.

Przypływ unosi wszystkie łodzie tylko wtedy, kiedy pracownicy i kierownictwo przedsiębiorstw mogą negocjować na stosunkowo równych warunkach. W ostatnich dziesięcioleciach większość kart przetargowych znalazła się jednak w rękach kierownictwa. Obecna recesja osłabi bardziej indywidualne możliwości negocjacyjne pracowników –bardziej niż kiedykolwiek muszą więc oni działać wspólnie.

Ustawa ta nie stanowi idealnego panaceum na wszystkie bolączki, ale przywraca nieco równowagi na rynkach pracy. Jako ekonomiści wierzymy, że wzmocnienie głosu pracowników w ich miejscu pracy jest zasadniczym krokiem na drodze do odbudowy naszej gospodarki i ulepszenia demokracji.

Przełożył: Michał Sutowski

za: www.krytykapolityczna.pl

Powrót na górę