EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Solidarnie z Moniką Żelazik z LOTu

W dniu 30 czerwca 2018 r. w Warszawie odbył się protest solidarnościowy ze zwolnioną dyscyplinarnie z LOT-u działaczką związkową, Moniką Żelazik. W tym samym czasie, gdy domagano się jej przywrócenia oraz likwidacji śmieciówek, prezes linii lotniczych urządzał galę, na której prezentowano pomalowane w biało-czerwone barwy dreamlinery.

W proteście wzięło udział ponad 200 osób: obok solidarnych pracowników LOT i organizatora - Piotra Szumlewicza z OPZZ - Monikę Żelazik wsparła ekipa Ruchu Sprawiedliwości Społecznej oraz delegacja Inicjatywy Pracowniczej, WSLu i innych organizacji społecznych. Przemawiał również rolnik z Baranowa, czyli z miejscowości gdzie mieszkańcy czują się zagrożeni wysiedleniami z powodu budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Przedstawicielka Inicjatywy Pracowniczej podkreślała w swoim przemówieniu, że na przykładzie historii Moniki Żelazik, sporu zbiorowego i niedoszłego strajku w Locie po raz kolejny widać, że prawo do strajku jak i ochrona działaczy i działaczek związkowych w Polsce jest fikcją. Zapisy są skomplikowane w taki sposób, że na różnych szczeblach szefowie próbują podważać referenda, przeciągać spory, a sam wymóg referendum wśród całej załogi odbiera prawo do strajku zdeterminowanym pracownikom.

Zebrani przeszli w okolice budynku, w którym trwała gala. Skanowano: "Przywrócić Monikę, odwołać Milczarskiego", "Prezesie nie fikaj bo wróci Monika", "Dosyć balangi za nasze pieniądze".

Więcej o sytuacji w Locie, w tym o przymusie samozatrudnienia, które ma wpływ na zdrowie załogi oraz może wpływać na bezpieczeństwo podróżnych, przeczytasz w wywiadzie z Moniką Żelazik, kolejną zwolnioną liderką związkową z LOTu: Śmieciówki grożą katastrofą lotniczą - wywiad z pracownikami LOTu w przeddzień strajku

 

Czytaj dalej...

Dla Środy praca włożona w Kongres to sposób na samorealizację. Dla ochroniarki 16/h zmiana za głodową stawkę to konieczność

Artykuł ukazał się na stronie www.codziennikfeministyczny.pl


Związkowczynie OZZ Inicjatywa Pracownicza

Inicjatywa Pracownicza wspierała sprzątaczki z poznańskiego uniwersytetu (zatrudnione przez podwykonawcę), których prawa pracownicze deptane były w podobny sposób, co ochroniarek na Kongresie Kobiet. Na spotkaniach z władzami uniwersytetu usłyszeliśmy, że te panie nie należą do wspólnoty uniwersyteckiej, gdyż nie łączy ich z nią żadna formalna relacja (nie zatrudnia ich bezpośrednio uniwersytet). Podobnie swoją relację z pracownicami ochrony opisują organizatorki Kongresu Kobiet.

Widać ewidentnie, że pracownice obsługi technicznej Kongresu nie należą do wspólnoty kobiet, z którymi szefowe Kongresu Kobiet chciałyby działać i się utożsamiać. Ich wspólnotę stanowią głównie kobiety z gospodarczych i intelektualnych salonów: szefowe, profesorki, polityczki. Sprzątaczki, kelnerki, ochroniarki to inna klasa społeczna, z którą realnie nie mają i nie chcą mieć nic wspólnego, której położenia nie rozumieją, a przelotne zainteresowanie jej problemami jest fasadowe. O braku zrozumienia między tymi dwoma grupami świadczy choćby odpowiedź M. Środy na tekst M. Świetlik, świadczy też skanalizowanie dyskusji o prawach pracowniczych do tzw. „Centrum Społecznego”, podczas gdy strategiczne dyskusje o gospodarce i polityce odbywały się gdzieś indziej (w gabinecie cieni). Dla Środy praca włożona w KK to kolejny krok na szczeblu kariery, wzmocnienie jej dobrego usytuowania w hierarchii społecznej oraz sposób na samorealizację. Dla ochroniarki 16 godzinna zmiana za głodową stawkę w trudnych do zniesienia warunkach, podejmowana na granicy wyczerpania [tak fizycznego, jak psychicznego] to konieczność, żeby mieć za co żyć, to przymus ekonomiczny. To nie ochroniarki są odpowiedzialne za warunki swojej pracy.

Kapitalistyczna gospodarka opiera się na wyzysku kobiet – najczęściej nieformalnym – bo opartym na darmowej i niskopłatnej pracy, z czego korzystają gospodarcze elity. Szefowe z Kongresu Kobiet po raz kolejny potwierdzają, że nimi właśnie są.

Szefowe KK tłumaczą wyzysk obsługi technicznej wydarzenia wymogami organizacyjnymi i brakiem funduszy. Wspierającej Kongres dziennikarce udało się nawet sprowadzić problem gnębienia ochroniarek do niedofinansowania sektora NGO. Rozwiązaniem miałoby być przekierowanie jeszcze większej kasy do kieszeni Henryki Bochniarz, Magdaleny Środy czy Doroty Warakomskiej. Istnieje przy tym duże prawdopodobieństwo, że warunki pracy najgorzej uposażonych osób obsługujących KK nie uległyby poprawie. Dotyczy to także panelistek i licznych wolontariuszek biorących udział w organizacji wydarzenia. Jednak czym innym jest udział w KK w charakterze działaczki, a czym innym praca najemna realizowana na zlecenie KK.

Organizatorki KK wprowadzają wyraźny podział pracy i przysługujących z tego podziału przywilejów [przestrzeń vip], wyrażając pogardę wobec pracownic technicznych.  Oznacza to, że powołanie „Centrum Społecznego” w ramach KK, panele o kondycji prekarnej pracownic są działaniem wyłącznie wizerunkowym. Nie mają przełożenia na rzeczywiste praktyki Kongresu i podział pracy oparty na wyzysku, który KK podtrzymuje i przedstawia jako naturalny i konieczny. W konsekwencji tego podziału gros kobiet haruje w nieludzkich warunkach, by kilka mogło osiągnąć sukces polityczny. Dla przypomnienia, rzeczywistym celem KK nie jest zniesienie wyzysku, a kwoty, a także zwiększenie dostępu uprzywilejowanych kobiet do „męskiej” sfery politycznej.

Wolontariuszki i ochroniarki zatrudnione za głodowe stawki nie pracują zatem na rzecz faktycznego równouprawnienia, ale na sukces organizatorek Kongresu i spełnienie ich politycznych ambicji. KK nie reprezentuje wszystkich kobiet. Zwykle jest tak, że ci, którzy głoszą, że reprezentują wszystkich ponad podziałami klasowymi, w rzeczywistości forsują interesy klasy uprzywilejowanej. Skład gabinetu cieni KK, prezentowany na stronie internetowej KK wskazuje, że ministrą pracy byłaby osoba wcześniej pełniąca funkcję dyrektorki ds. rozwoju strategicznego w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Sugerowałoby to, że KK stoi na stanowisku, że pracodawczynie najlepiej reprezentować będą interesy pracownic.

My stoimy na stanowisku, że jeśli dolne warstwy społeczne mają dokonać emancypacji, to potrzebują ruchu kobiecego nie zacierającego podziałów klasowych.

Mit o ponadklasowej jedności służy zatuszowaniu ich położenia i studzeniu potencjalnych wybuchów niezadowolenia. W przypadku Kongresu trudno abstrahować od sprzeczności interesów różnych klas społecznych. Nie można reprezentować i pracodawczyń, i pracownic, właścicielek i lokatorek, uprzywilejowanych elit i sprekaryzowanej większości pracownic. Konflikt interesów jest nieunikniony. Wynika to z doświadczeń ruchu pracowniczego, lokatorskiego – a więc kobiet współtworzących Socjalny Kongres Kobiet, który odbył się w marcu br. w Poznaniu. SKK tworzony jest siłą, determinacją kobiet zaangażowanych w ruch pracowniczy, lokatorski. Przemawiały na nim pracownice żłobków, instytucji publicznych, magazynów logistycznych i innych zakładów pracy oraz lokatorki mieszkań komunalnych i prywatnych. Nie było dla nich wątpliwości, że Kongres Kobiet nie reprezentuje ich interesów. Zostało to wyartykułowane przez nie wprost. 

Liczymy, że na kolejnym Socjalnym Kongresie Kobiet (odbędzie się w Poznaniu jesienią) głos zabiorą ochroniarki, które wspólnie z innymi kobietami będą dyskutować o tym, jak walczyć z wyzyskiem.

Czytaj dalej...

Wywiad z pracownikiem fabryki VW w Brunszwiku

Jeżeli pracownicy z różnych krajów nie utrzymują ze sobą kontaktów to łatwiej nimi manipulować – wywiad z pracownikiem fabryki VW w Brunszwiku, który ukazał się w gazecie zakładowej Komisji Inicjatywy Pracowniczej z Volkswagena. Całą gazetę możesz pobrać TUTAJ.


W jakim zakładzie pracujesz i jak wyglądają u was warunki zatrudnienia?

Pracuję 18 lat w zakładzie w Brunszwiku, to pierwsza fabryka założona przez VW. Obecnie zatrudnia ok. 8,2 tys. pracowników. Nie montujemy samochodów, lecz produkujemy podzespoły: układy kierownicze, amortyzatory, tarcze hamulcowe itd. W Brunszwiku istnieje również siedziba VW Bank, która zatrudnia ok 7 tys. pracowników. VW w Niemczech zatrudnia bezpośrednio ok. 120 tys. pracowników.

Jestem zatrudniony na umowie sprzed 2006 r. Zatrudnieni po tym roku pracują na gorszych warunkach. Mam najwyższą grupę zaszeregowania, którą można osiągnąć w moim zakładzie, zarabiam ok. 28 euro brutto na godzinę, mam umowę na czas nieokreślony, mój etat wynosi 33 godz. tygodniowo, zarabiam ok. 3900 euro brutto miesięcznie plus dodatki za zmiany. Pracownicy zatrudnieni przez spółkę córkę VW AutoVision (teraz już Volkswagen Service Group) wykonują taką samą pracę, lecz pracują 35 godz. tygodniowo i zarabiają ok. 1650 euro netto. Obecnie już 1000 osób w zakładzie w Brunszwiku zatrudniono przez AutoVision.

Co z układem zbiorowym, czy on nie obejmuje zatrudnionych przez agencję?
 
Zapisy układu zbiorowego obejmują jedynie zatrudnionych bezpośrednio przez VW. Obecnie nie zatrudnia się u nas przez agencje pracy tymczasowej. W 2017 r. niemieckie prawo zostało zmienione pod naciskiem Unii Europejskiej. Wcześniej pracownik agencyjny mógł zarabiać znacznie mniej niż zatrudniony bezpośrednio, teraz musi w zasadzie zarabiać tyle samo. VW ma jednak inne wyjście, żeby utrzymywać złe warunki pracy – to outsourcing. Pracownicy podwykonawców mogą legalnie zarabiać dużo mniej i pracować dłużej. VW stworzył własnego podwykonawcę, spółkę córkę Volkswagen Service Group, która wykonuje najróżniejsze prace w zakładzie. Ta forma outsourcingu zaczęła się u nas ok. 15 lat temu. Służy pogarszaniu warunków pracy wszystkich zatrudnionych. VW zatrudnia coraz więcej pracowników na gorszych warunkach i w ten sposób dzieli pracowników na lepszych i gorszych. Mimo że często obie grupy wykonują taką samą pracę, ich płace są różne. To wywiera presję na tych zatrudnionych bezpośrednio. Widzą, że zawsze może być gorzej, więc nie ma sensu żądać lepszych warunków. W ten sposób pogarszają warunki pracy ogółu załogi, nie tylko samych pracowników zatrudnionych przez podwykonawców.
 
Tabela płac
 
Czy należysz do związku zawodowego?
 
W Niemczech założenie niezależnego związku zawodowego jest bardzo trudne, gdyż trzeba spełnić bardzo wygórowane wymogi prawne. Nie mam wielkiego wyboru, więc jestem w IG Metall. Monopol IG Metall w koncernie jest bardzo wygodny dla związkowych biurokratów, jak i dla zarządu firmy. Jedni i drudzy wspierają się nawzajem, gdyż łączy ich wspólny interes. Polega on na zdobywaniu przez małą grupę karierowiczów coraz lepszych stołków i coraz większych płac. Niezależny związek i pracownicy domagający się poprawy warunków pracy mogliby im w tym przeszkadzać. IG Metall od początku lat 90. bardziej zależy na interesie koncernu, a nie na interesie pracowników. Związek przyjął, że jego głównym zadaniem jest utrzymanie wysokiej wydajności, a więc konkurencyjności pojedynczych lokalizacji. Kwestie walki o lepsze płace odłożył na drugi plan.
 
Dążenie do obniżania kosztów produkcji oczywiście odbija się na pracownikach. Od 1990 r. związkowcy wraz z zarządem straszą nas, że Europa Wschodnia przejmie produkcję. W ten sposób napuszczają na siebie załogi z różnych krajów. Straszą nas Polakami i wmawiają, że pracownicy z innych krajów są tańsi, a my musimy z nimi konkurować. W ten sposób koncern próbuje wykorzystać różnice narodowościowe. Prawda jest taka, że Polskich i Niemieckich pracowników łączy wspólny interes. VW i IG Metall nie chcą, żeby doszło do zacieśnienia kontaktów pomiędzy tymi, którzy pracują na liniach w Niemczech i w Polsce. Jeżeli pracownicy z różnych krajów nie utrzymują ze sobą kontaktów, to łatwiej nimi manipulować.
 
Podobnie jest u nas. Zarząd i wspierający go związek nie chcą, aby szeregowi pracownicy z Polski i Niemiec utrzymywali ze sobą bezpośrednie kontakty. Wobec tego panuje wiele mitów, np. dotyczących waszych warunków pracy.
 
Zazwyczaj zmiany związane z pogarszaniem warunków pracy najpierw wprowadzane są w Niemczech. Np. zmiany weekendowe, podwykonawstwo, napuszczanie na siebie różnych zakładów, tak żeby ze sobą konkurowały o to, który wyprodukuje więcej i taniej. Związki zawodowe też dają się wciągnąć w wyścig o zwiększenie produkcji i wzajemnie się pod tym względem zwalczają. Zamiast o wyższe płace dla wszystkich, walczą o wyższą wydajność.
 
Przykładowo kwestia zmian. Mój dział rusza w poniedziałek rano i kończy pracę w niedzielę rano. Pracujemy w systemie czterobrygadowym. W Niemczech praca w niedzielę jest zakazana, ale VW przekonuje lokalne władze, że dział, który pracuje w niedzielę, jest na krawędzi bankructwa i uzyskuje co 3 miesiące zezwolenie na prowadzenie niedzielnej produkcji. Zarząd wprowadza skomplikowane systemy zmian po to, by produkować jak najwięcej przy minimalnej ilości ludzi, narzędzi i powierzchni. Ciężko się poznać, gdy w sąsiednich działach cały czas pracują inni ludzie. Co więcej, wprowadzenie zmian weekendowych spowodowało, że trudno się wspólnie spotkać po pracy. Taki system utrudnia prowadzenie niezależnej działalności związkowej. Jeżeli nie możesz się spotkać po pracy z kolegami, to cała działalność związkowa może być prowadzona tylko przez biurokratów, którzy są na etatach i mają czas. Wprowadzenie zmiany w weekendy wzmocniło monopol IG Metall, więc wątpię, żeby u was Solidarność skutecznie przeciwstawiła się wprowadzeniu 18 zmiany czy kolejnych zmian. Biorą przykład z IG Metall i wiedzą, że to jeszcze bardziej wzmocni ich dominację nad załogą.
 
Skąd wiecie, że w Poznaniu zawiązała się komisja Inicjatywy Pracowniczej?
 
O zeszłorocznym strajku w Bratysławie, strajku w Portugalii czy zwolnieniu pracowników z Antoninka za założenie komisji Inicjatywy Pracowniczej w ogóle się nie mówi. Góra IG Metall trzyma wszelkie kontakty i nie dopuszcza, aby szeregowi pracownicy z różnych krajów kontaktowali się między sobą. Gdy z gazety dowiedzieliśmy się o zwolnieniu pracowników z Antoninka to chcieliśmy, aby IG Metall zrobiło jakiś ruch w ich obronie. Nasz związek był pod tym względem bezużyteczny, więc nie oglądając się na nich, jako pracownicy szeregowi, nawiązaliśmy kontakt z Inicjatywą.

 

Czytaj dalej...

Ostatnie miesiące działań Inicjatywy Pracowniczej w DHL

Mamy jeszcze wiele do zrobienia, ale działając razem, uzyskaliśmy więcej, niż gdybyśmy nie wstąpili do związku - publikujemy raport przygotowany przez przedstawiciel(k)i Inicjatywy Pracowniczej z DHL Supply Express w fabryce Volkswagen we Wrześni. Raport ukazał się w zakładowej gazecie Komisji OZZIP przy Volkswagen Poznań, którą w formacie PDF można pobrać poniżej.

Czytaj dalej...

Biuletyn Inicjatywa Pracownicza nr 48

W numerze:

KOMENTARZ REDAKCJI:
– Mamy wszelkie powody aby protestować


Z ŻYCIA ZWIĄZKU:
– Zjazd Roboczy Inicjatywy Pracowniczej
– Feminizm socjalny, nie liberalny!
– Socjalny Kongres Kobiet - postulaty
– 100 złotych to za mało - protesty pracownic i pracowników poznańskich instytucji miejskich
– W Volkswagenie jest wiele problemów, o których się nie mówi - wywiad z KZ w Volskwagen Poznań
– W Bydgoszczy wywalczyliśmy podwyżki w miejskich wodociągach 
– Inicjatywa Pracownicza w 2017 roku
– Czarny piątek - relacja ze strajków i protestów pracowników i pracownic Amazona w Europie
– Żadnych nagród za wyzysk - relacja z akcji "Feedback dla Bezosa"
– Inicjatywa Pracownicza w Danfoss Poland
– Blokada elektrowni i kopalni w Bełchatowie
– PrywARTyzacja - relacja z międzynarodowej branżowej konferencji sektora kultury

ZE ŚWIATA PRACY:
– Protest rodziców, opiekunów i opiekunek oraz osób niepełnosprawnych
– Reforma prawa pracy - trudniejsze strajki, większa elastyczność i koniec demokracji związkowej
– Strajki i protesty pracownicze w Polsce w pierwszej połowie 2017 r.
– Protest lekarzy rezydentów i lekarek rezydentek

DODATEK LOKATORSKI:
– Podsumowanie działań Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów za 2017 rok
– Lublin - jak spółka odpowiedzialna za eksmisje broni swojego dobrego imienia?
– Warszawa - fikcja tanich mieszkań i walka WSL o ogrzewanie kamienic komunalnych

PUBLICYSTYKA:
– Co z tą emeryturą? - Kornelia Piotrowska, Maria Malinowska
– Ciąża w czasach prekariatu - Magdalena Chustecka
– Nie ma co liczyć na łaskę władzy - Jarosław Urbański
– Głośniej o tej reformie - Jakub Grzegorczyk

HISTORIA:
– Marzec 68' - nacjonalizm w służbie władzy
– Stanowisko warszawskich komisji OZZ IP w sprawie 50. rocznicy Marca 68'

KULTURA:
– Anarchistyczny Festiwal Filmowy

ZAGRANICA:
– "Dla bojowego ruchu związkowego nie ma granic" - III spotkanie Międzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk
– Strajk w Volskwagenie w Bratysławie (Słowacja)
– Niemcy: krótszy czas pracy w przemyśle
– Sukces barcelońskich portowców

- Opór operatorów żurawi w słoweńskim porcie Koper

- RPA: Strajki w obronie prawa do strajku

Czytaj dalej...

Żadnych nagród za wyzysk! – protest przeciwko Jeffowi Bezosowi

24 kwietnia, w dniu, gdy szef korporacji Amazon odbierał nagrodę za wizjonerski model biznesowy, odbyła się demonstracja z udziałem pracowników i pracownic z sześciu centrów centrów dystrybucyjnych Amazon. Związkowcy dojechali autokarami mi.: z Poznania, Wrocławia, Lipska i Bad Hersfeld. Wspierani byli przez koalicję Make Amazon Pay. Nie zabrakło delegacji z Francji, Hiszpanii i Włoch, które opowiadały o niedawnych strajkach w ich magazynach.

Czytaj dalej...

Socjalny Kongres Kobiet - postulaty

3 marca w Poznaniu odbył się Socjalny Kongres Kobiet. Zainicjowały go poznańskie pracownice żłobków, instytucji kultury oraz lokatorki z Warszawy i Poznania. Zorganizowanie Kongresu wynikało z konieczności rozszerzenia walki o wyższe płace i niższe czynsze, którą wspólnie toczymy na gruncie związków zawodowych i stowarzyszeń lokatorskich. Walka ta jest często bezpośrednią odpowiedzą na antykobiecą politykę prowadzoną przez władze samorządowe. Obecne próby zaostrzenia prawa aborcyjnego traktujemy natomiast jako uzupełnienie tej samej antykobiecej polityki, lecz tym razem realizowanej na szczeblu centralnym. W związku z tym my również wychodzimy na ulice, gdyż jesteśmy częścią szerszego ruchu kobiecego. Poniższa lista postulatów nie jest bezpośrednią odpowiedzią na rządowe próby ograniczania dostępu do właściwej opieki medycznej w przypadku niechcianej ciąży. Niemniej brak takiej opieki skutkuje pogorszeniem naszego położenia ekonomicznego, a to wzbudza nasz sprzeciw.  

1. Skrócenie długości tygodniowego czasu pracy do 35 godzin bez obniżenia płacy.

Poza tym, że pracownice zmagają się z obowiązkami zawodowymi, to na domiar złego wykonują darmową pracę w domu. Faktycznie w tygodniu pracują znacznie dłużej niż 40 godzin. Tymczasem ciągły wzrost wydajności pracy w gospodarce umożliwia skrócenie czasu pracy bez obniżenia płac. Jeżeli godziny pracy nie ulegają skróceniu, to na wzroście wydajności zyskuje tylko biznes, a tracą osoby pracujące. Ponadto wzrost wydajności pracy bez powszechnego skrócenia tygodnia roboczego w dłuższej perspektywie powoduje bezrobocie i biedę. Średni roczny czas pracy w Polsce jest o ok. 500 godzin dłuższy niż w Niemczech i należy do najdłuższych w Europie, co świadczy o naszym przepracowaniu. Potrzebujemy więcej czasu wolnego od pracy, w którym możemy realizować własne potrzeby. W przypadku pracownic żłobków i innych zatrudnionych w sektorze opiekuńczym występuje konieczność skrócenia czasu pracy do 25 godzin tygodniowo. Poziom ten obecnie przysługuje opiekunkom przedszkolnym i pozwala na właściwy odpoczynek.

2. Podwyższenie płac i zatrudnianie na umowy o pracę we wszystkich zakładach finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego.

Zwiększanie zadań instytucji finansowanych z budżetu samorządowego lub państwowego przy równoczesnym ograniczaniu liczby etatów powoduje wzrost obciążenia pracą. Za większą ilością pracy nie idzie jednak wzrost płac. Niskie płace, które są powszechne w miejskich instytucjach, zmuszają nas do „dorabiania” poza czasem pracy etatowej, w weekendy i podczas urlopów. Praca ta czasami jest wykonywana u tego samego pracodawcy, ale w innym zakresie obowiązków. Przepracowanie powoduje pogorszenie zdrowia: urazy, wypadki przy pracy, przewlekłe choroby, choroby zawodowe. Problemy te pogłębia zatrudnienie na umowy śmieciowe i outsourcing, dzięki którym instytucje tną koszty swojej działalności, obniżają płace i pogarszają warunki pracy. Ponadto umowy śmieciowe służą wzmaganiu podziałów pomiędzy pracownicami na te „lepsze” i „gorsze”, przy czym występowanie tych „gorszych” wywiera presję na te, które jeszcze mają stały etat. 

3. Zwiększenie liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach miejskich oraz obniżenie opłat za ich usługi.

Wieloletnie niedofinansowanie i cięcia wydatków publicznych, które zredukowały dostęp do żłobków, przedszkoli i innych instytucji opiekuńczych, bezpośrednio uderzają w kobiety. Ich darmowa bądź nisko płatna praca, wypełnia braki spowodowane ograniczonym dostępem do usług, żywności lub złymi warunkami mieszkaniowymi. W praktyce np. starsze kobiety muszą pracować na rzecz swoich dorosłych dzieci, sprawując opiekę nad własnymi wnukami. Niedorozwój publicznych instytucji opiekuńczych np. dla dzieci i osób starszych w rzeczywistości oznacza, przykucie kobiet do pracy w gospodarstwach domowych.

4. Wliczenie czasu przeznaczonego na dojazd do miejsca pracy w całkowity czas dnia roboczego.

Wysiłek związany z dojazdami do pracy nie jest traktowany jako praca, mimo że wiele zakładów działa wyłącznie dzięki zatrudnianiu ludzi, którzy nie mieszkają w ich najbliższym otoczeniu. Ludzie ci zmuszeni są do długich dojazdów ze względu na brak możliwości zatrudnienia „u siebie”. Kilkugodzinne dojazdy i praca na pełen etat uniemożliwiają realizację wszystkich obowiązków opiekuńczych w domu, nie wspominając o właściwym odpoczynku. Korzystanie z transportu pracowniczego, nierzadko podlega kontroli i różnym regulacjom, np. w autobusach dowożących pracowników do magazynów Amazona nie można spożywać posiłków ani napojów. Korzystanie z transportu publicznego naraża nas z kolei na opłaty, co jest absurdalną sytuacją. Nie dość, że dojazd do zakładu wiąże się ze stratą czasu i służy jedynie realizacji potrzeb przedsiębiorców, to jeszcze musimy za niego płacić. W konsekwencji tygodniowo oddajemy naszym szefom od kilku do kilkudziesięciu godzin naszego życia za darmo, a niejednokrotnie musimy jeszcze za to płacić.

5. Zwiększenie kontroli społecznej nad finansami i działaniami samorządu.

Finanse miasta nie są przejrzyste dla większości jego mieszkańców. Władze politykę zaciskania pasa uzasadniają względami ekonomicznymi, problem jednak nie jest brak funduszy lecz sposób ich podziału. Zbyt niskie zarobki w instytucjach opłacanych przez samorząd faktycznie wynikają z przyjęcia określonych priorytetów politycznych a nie z  „napiętego budżetu”. Wydatki na opiekę społeczną, usługi komunalne czy kulturę nie przynoszą wielkich zysków biznesowi, z zasady są więc traktowane jako strata, a ich niedofinansowanie jest normą. Natomiast budowa dróg czy stadionu umożliwiają transfer milionów do prywatnych kieszeni i w związku z tym wydatki te określa się jako „inwestycje rozwojowe”. Miejscy politycy w swoich decyzjach np. dotyczących finansowania instytucji kultury kierują się własnym gustem lub trendami politycznymi. W przypadku działalności instytucji opiekuńczych priorytetem jest utrzymywanie ich niewydolności, co zawsze może służyć jako pretekst do ich zamknięcia. My marnujemy nasz czas, głowiąc się nad strukturą budżetu, podczas gdy politycy używają go jako narzędzia do zabierania biednym i obdarowywania bogatych. Im bardziej niejasna struktura budżetu, tym łatwiej wyprowadzić z niego miliony, które trafiają do nielicznych.

6. Umożliwienie związkom zawodowym kontroli pracowniczej w zakresie norm pracy.

Brak szczegółowych zapisów w kodeksie pracy dotyczących norm pracy umożliwia przedsiębiorcom zwiększanie jej intensywności zgodnie z własnymi potrzebami. Normy, wskaźniki wydajności, ilość produktów na godzinę do wykonania przy liniach montażowych czy ilość dzieci w grupach w przypadku opiekunek żłobkowych, często przewyższa możliwości fizyczne zatrudnionych. Domagamy się kontroli pracowniczej nad regulacją norm, poprzez związki zawodowe lub reprezentacje załóg. Normy nie mogą rosnąć bez uzasadnienia (bez wprowadzania technologicznych usprawnień). Domagamy się zaprzestania zwolnień pod pretekstem niezrealizowania normy. Normy wydajności pracy muszą uwzględniać potrzeby i możliwości pracowników (zwłaszcza osób starszych czy niepełnosprawnych).

7. Planowanie czasu pracy (np. ustalania harmonogramów, zmian czy przerw w pracy) zgodnie z potrzebami zatrudnionych.

Elastyczne zatrudnienie służy jeszcze większemu usztywnieniu przedsiębiorców pod względem planowania czasu pracy. Spora część zakładów funkcjonuje w trybie 24-godzinnym, mimo że nie ma ku temu innego uzasadnienia niż zwiększenie zysków (nie mówimy o sektorach, które zaspokajają bieżące potrzeby takie jak służba zdrowia). Praca nocna, przymusowe nadgodziny, dodatkowe dyżury, coraz dłuższe okresy rozliczeniowe niszczą nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Zwłaszcza w przypadku pracy nocnej domagamy się dopasowania czasu pracy do naszych potrzeb (tj. możliwości ograniczenia jego długości i możliwości wyboru godzin przeznaczonych na pracę), jak również planowania czasu pracy z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Niestabilne godziny pracy uderzają ze zdwojoną siłą w rodziców oraz osoby opiekujące się osobami starszymi lub niepełnosprawnymi. Krótkookresowe umowy agencyjne (np. dwutygodniowe czy miesięczne), na których pracuje się pół roku lub dłużej, służą przerzucaniu ryzyka biznesowego na ludzi pracy. Umowy te skutkują skrajną niepewnością i pracą ponad siły (nawet podczas przechodzenia choroby), aby „zasłużyć” na kolejną umowę. Ponadto przerwy, które są niezbędne, aby móc przepracować cały dzień roboczy, powinny być w całości poświęcone na odpoczynek, a nie na realizację dodatkowych zadań służbowych czy na dotarcie do miejsca samego odpoczynku.

8. Powszechne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich osób zamieszkałych w Polsce. Zniesienie limitów na specjalistyczne świadczenia medyczne.

Powszechnie panujące niestabilne zatrudnienie i związane z nim częste okresy bezrobocia utrudniają dostęp do bezpłatnego, specjalistycznego lecznictwa i rehabilitacji. Z obecnego systemu ubezpieczeń społecznych mogą korzystać jedynie osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Osoby zatrudnione na umowach śmieciowych lub niezarejestrowane jako bezrobotne muszą płacić krocie za prywatną opiekę medyczną i leki. Taki stan w połączeniu z niskimi zarobkami zmusza je do pracy ponad siły. Brak środków na podejmowanie leczenia i profilaktyki powoduje, szczególnie wśród starszych osób, gwałtowne pogorszenie zdrowia. Koszty wynikające z wyniszczenia zdrowia przez pracę powinny ponosić państwo i przedsiębiorcy a nie pracownice, które są zmuszone często leczyć siebie i swoich bliskich metodami domowymi. Niezależnie od tego czy jesteśmy zatrudnione na podstawie umowy o pracę i czy posiadamy polskie obywatelstwo, przymus pracy wyciska piętno na naszym zdrowiu. W związku z tym wymagamy stałego, a nie ograniczonego, dostępu do opieki medycznej.  

9. Powszechna emerytura na poziomie co najmniej płacy minimalnej.

Gwałtowny spadek wysokości dochodów po przejściu na emeryturę wymusza na seniorach, jeśli pozwala na to ich stan zdrowia, kontynuowanie pracy. Problem ten dotyka zwłaszcza osób samotnych i kobiety, które w okresie aktywności zawodowej są zwykle gorzej opłacane, więc uzyskują niższe emerytury. Zbyt niskie emerytury uniemożliwiają, chociażby opłacenie czynszu lub zakup niezbędnych leków co w dalszej perspektywie skazuje starsze osoby na eksmisję lub wczesną śmierć.

10.Rozwinięcie budownictwa komunalnego jako alternatywy dla komercyjnych mieszkań, a nie formy pomocy.

Podstawowy problem dzisiejszej polityki mieszkaniowej sprowadza się do tego, że w ostatnich dwóch dekadach struktura budownictwa mieszkaniowego sukcesywnie ulegała zmianie. W 2010 r. w podmioty uspołecznione oddały do użytku raptem 6,6% ze wszystkich nowych mieszkań, gdy tymczasem deweloperzy oddali ich ponad 40%. Spadek znaczenia budownictwa uspołecznionego jest szczególnie widoczny w miastach. To w nich deweloperzy oddają dziś do użytku 60-65% ogółu mieszkań (w 1995 r. – tylko 6,3%). Równocześnie następuje prywatyzacja komunalnych zasobów mieszkaniowych i gwałtowny spadek ich liczby. Raport NIK ujawnił, że władze miast realizują zapotrzebowanie na lokale socjalne na poziomie 1-2% rocznie! Rozwój budownictwa deweloperskiego i zapaść budownictwa uspołecznionego, w tym także komunalnego, sprzyja jedynie dużym inwestorom, firmom budowlanym i bankom kredytującym budownictwo prywatne. Brak konkurencji doprowadził do monopolu kilku deweloperów, który oznacza nadmierne wywindowanie cen nieruchomości na sprzedaż, jak i cen wynajmu. Celem przeciwdziałania takiej sytuacji konieczna jest zatem dywersyfikacja rynku nieruchomości i rozwój miejskich zasobów lokalowych. Tylko aktywna polityka samorządów, polegająca na wdrażaniu programów budownictwa socjalnego i komunalnego, jest w stanie zapewnić godne warunki mieszkaniowe, zapobiec wyludnianiu miast i wzrostowi nierówności społecznych. 

11. Zatrzymanie reprywatyzacji nieruchomości i naprawa spowodowanych przez nią krzywd społecznych.

Reprywatyzacja polega na przejęciu w prywatne ręce przedwojennych majątków, w tym miejskiego zasobu lokalowego. W wielu miastach majątki te tworzone były za publiczne kredyty. W Warszawie po wojnie zostały one odbudowane dzięki darmowej i półdarmowej pracy, potrąceniom z pensji pracowników w całym kraju i materiałom z rozbiórki innych miast. Podobnie jak kiedyś „cały naród odbudowywał stolicę”, obecnie wszyscy zrzucamy się na fortuny dla kilku nowych właścicieli reprywatyzowanych nieruchomości. Poza reprywatyzacją tysięcy kamienic władze przeznaczają dziesiątki miliardów złotych na finansowe odszkodowania dla przedwojennych właścicieli. Wyłożenie tak dużych funduszy z budżetu stolicy było możliwe dzięki wprowadzeniu szeregu antyspołecznych reform: ratusz sprywatyzował stołówki szkolne i system energetyki cieplnej (SPEC), podwyższył czynsze w mieszkaniach komunalnych i ceny biletów komunikacji miejskiej. Z tej przyczyny reprywatyzacja jawi się jako największa grabież w historii powojennej Warszawy. Władze unikają jednak odpowiedzialności za społeczne krzywdy wynikające z tego procesu. Naprawa krzywd powinna polegać na: weryfikacji wszystkich przejęć nieruchomości, przywróceniu ich miastu, możliwości powrotu do lokalu komunalnego dla wszystkich lokatorów ze zreprywatyzowanych mieszkań, cofnięciu prywatyzacji i podwyżek usług publicznych oraz odtworzeniu i poszerzeniu zasobu mieszkań komunalnych. 

12. Oddłużenie lokatorów oczekujących na przydział do lokali socjalnych i zmuszonych uiszczać tzw. karny czynsz (odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu).

Ponieważ zasób lokalowy gmin jest zbyt mały, to mieszkańcy po uzyskaniu prawa do lokalu socjalnego, nie mają możliwości z niego korzystać. Wówczas nadal zamieszkują dotychczasowe (najczęściej prywatne) lokale, a gmina wypłaca prywatnym właścicielom comiesięczne odszkodowania. W dalszej kolejności gminy żądają od owych mieszkańców zwrotu odszkodowań. Brak rozwiązania sprawy tzw. regresów (odszkodowań regresowych) powoduje, że za niedobór mieszkań socjalnych płacą lokatorzy. W rzeczywistości prawo do mieszkania ich nie obowiązuje i są obciążani wielotysięcznymi, niemożliwymi do spłacenia długami. Samo oczekiwanie na lokal socjalny zasądzony przez sąd trwa często ponad dziesięć lat. Konsekwencji takiego stanu rzeczy nie mogą ponosić lokatorki, szczególnie że ich prawo do lokalu socjalnego wynika z niskich dochodów i ze złej sytuacji materialnej. 

13. Wprowadzenie całkowitego zakazu eksmisji do tzw. lokali tymczasowych, które są tylko zakamuflowaną formą eksmisji „na bruk”. Wprowadzenie także całkowitego zakazu traktowania ośrodków dla bezdomnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe i gminy, jako lokale zastępcze.

Tzw. lokale tymczasowe dla eksmitowanych to przeważnie pokoje w hotelach pracowniczych opłacone przez władze miasta nie dłużej niż przez miesiąc. Toteż najczęściej po upływie miesiąca osoby eksmitowane i tak trafiają do ośrodków dla bezdomnych. Bywa, że opiekun prawny częściowo ubezwłasnowolnionych osób, zamiast bronić swoich podopiecznych, ułatwia właścicielowi dokonanie eksmisji. Ośrodki dla bezdomnych z zasady są schronieniem w sytuacjach kryzysowych i tak należy je traktować. W żadnym wypadku nie mogą pełnić funkcji lokali zastępczych czy socjalnych.

14. Urealnienie kryterium dochodowego przy przyznawaniu mieszkań komunalnych i socjalnych, zniesienie kryterium metrażowego oraz wprowadzenie zasad przyznawania lokali socjalnych odpowiadających realnym potrzebom mieszkańców i mieszkanek gmin.

Jeżeli władze gminy nie chcą wywiązać się z obowiązku dostarczenia odpowiedniej liczby lokali komunalnych i socjalnych, wówczas określają kryteria przydziałów mieszkań w taki sposób, aby ograniczyć uwzględnianie wniosków dużej części potrzebujących. Kryterium dochodowe eliminuje osoby, które osiągają zbyt wysokie dochody, aby starać się o przydział mieszkania komunalnego. Z drugiej strony osoby te zarabiają za mało, aby wynająć mieszkanie na rynku. Kolejnym problemem jest próg metrażowy, który uderza w osoby o niskich dochodach „uwięzionych” w stosunkowo dużych mieszkaniach czynszowych. Ostatecznie np. w Poznaniu zmiana określonych kryteriów uwzględniania wniosków spowodowała wzrost ich liczby i ujawniła dużą grupę potrzebujących. 

15. Objęcie ochroną „frankowiczów”. Objęcie ochroną osób, które z powodu zadłużenia i niemożliwości spłat kredytu mieszkaniowego utracili prawo do swojego jedynego mieszkania zajmowanego na podstawie prawa własności; wskutek przewłaszczenia stają się bezdomni i nie obejmują ich przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów (casus min. tzw. frankowiczów).

Według niektórych danych grupa zadłużonych tzw. frankowiczów liczy ok. 560 tys. osób. Problem zadłużenia związanego z zakupem mieszkania dotyczy całych rodzin, czyli  znacznie większej ilości ludzi.  W 2000 r. wysokość kredytów hipotecznych zaciągniętych przez Polaków i Polki ogółem wynosiła ok. 9,5 mld zł., obecnie jest to ok. 378 mld zł. W ciągu kilkunastu lat zadłużenie z tego tytułu wzrosło zatem o blisko 3900%. Niejednokrotnie zadłużone rodziny ze względu na zaprzestanie spłaty kredytu tracą prawo do zajmowanego lokalu, który jest jedynym miejscem, gdzie mogą zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. Utrata płynności finansowej gospodarstw domowych spowodowana jest głównie wysokimi ratami kredytu hipotecznego (często wcześniej denominowanego we frankach). Powody tego stanu rzeczy są różne, np. utrata pracy wskutek choroby czy innych okoliczności niezależnych od dłużników. W przypadku braku płynności spłat następuje licytacja i utrata prawa do zajmowanego lokalu. Nowy właściciel na podstawie aktu nabycia i przywłaszczenia mieszkania może bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu od razu rozpocząć postępowanie z udziałem komornika, który automatycznie na jego zlecenie dokonuje eksmisji.

16. Podłączenie wszystkich mieszkań komunalnych do c.o., oddłużenie lokatorów zmuszonych do ogrzewania się prądem i wprowadzenie realnej regulacji cen energii.

Pomimo że ogrzewanie prądowe jest najdroższą formą ogrzewania, to w samej Warszawie niemal 70 proc. budynków zarządzanych przez gminę nie jest podłączona do sieci ciepłowniczej. Warunkiem uzyskania przydziału mieszkania komunalnego są niskie zarobki, lecz koszty ogrzewania prądem są wielokrotnie wyższe niż progi zarobków określone przez ratusz. Sytuacja ta jest szczególne trudna dla pracujących matek, które nie są w stanie oszczędzać na ogrzewaniu, gdyż muszą zapewnić dzieciom właściwe warunki. Za zaniedbania władz miast pod względem zapewnienia dostępu do taniej energii płacą więc lokatorki, podczas gdy urzędnicy chowają głowę w piasek. Do czasu podłączenia mieszkań do c.o. należy ulżyć lokatorom skazanym na drastyczne koszty ogrzewania, znosząc opłaty czynszowe. Ponieważ nieproporcjonalne koszty ogrzewania powodują zadłużenie i eksmisje najemców, to w ich wypadku konieczne jest również unieważnienie długów czynszowych i wstrzymanie eksmisji. Obecnie istniejące dodatki energetyczne sięgają 2 proc. realnych kosztów ogrzewania prądem, a w związku z tym należy uruchomić dopłaty wyrównawcze za prąd. Prywatyzacja sektora energetycznego jest przyczyną ciągłego wzrostu cen prądu, które powinny podlegać znacznie większej regulacji.

17. Wprowadzenie mieszkaniowych programów wsparcia dla cudzoziemców znajdujących się w niedostatku ekonomicznym, uchodźców i osób ubiegających się o azyl. 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów od 2013 r. walczy o prawo do mieszkania dla  migrantów romskich, którzy ze względu na złą sytuację materialną zamieszkują np. opuszczone altany działkowe. Romowie nie mają możliwości rejestracji swojego pobytu w Polsce. Co za tym idzie instytucje miejskie jak i podmioty prywatne częściej stosują wobec nich nielegalne wysiedlenia i łamią Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów. Niektóre gminy w Polsce odpowiadają za wysiedlenia Romów przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Wysiedlenia i nielegalne wyburzenia wiążą się z wydatkami z miejskich budżetów, które można by przeznaczyć na rozwój mieszkalnictwa. Osoby oczekujące na decyzję o uzyskaniu azylu lub innej formy ochrony, nie mogą podejmować legalnej pracy w Polsce. Ponadto nie mają możliwości uzyskania podstawowej ochrony w postaci mieszkania. W takiej sytuacji są one zmuszone do pracy na czarno, aby opłacić czynsze komercyjne.

18. Wprowadzenie regulacji dotyczących przemocy w rodzinie, polegających na tym, iż to sprawca przemocy zobowiązany jest do opuszczenia mieszkania.

Dotychczasowe formy ochrony ofiar przemocy nie są wystarczające pod względem ochrony praw lokatorskich. Niejednokrotnie to ofiary przemocy są zmuszone do opuszczenia mieszkania i wielomiesięcznego lub wieloletniego oczekiwania na zapadnięcie wyroków sądowych i na możliwość ubiegania się o pomoc mieszkaniową. 

19. Wprowadzenie całkowitego zakazu budowy substandardów mieszkaniowych w postaci kontenerów socjalnych i baraków oraz wykorzystywanie ich jako mieszkania socjalne lub lokale tymczasowe dla najuboższych.

W Polsce w warunkach substandardowych mieszka około 5,5 mln osób. W 2012 r. Główny Urząd Statystyczny podał z kolei, że płaca przeciętnego mieszkańca Polski, umożliwia nabycie ok. pół metra kwadratowego mieszkania. To niemal dwa razy mniej niż dziesięć lat temu. W kolejce na przydział lokali socjalnych i komunalnych oczekują tysiące osób, natomiast gminy coraz częściej wdrażają mieszkania substandardowe w postaci baraków, kontenerów czy w domów z dykty. Działania te często łamią zapisy prawa budowlanego. Co więcej, lokalizowanie substandardowych osiedli na odseparowanych obrzeżach miast wzmaga segregację społeczną. „Socjalne getta biedy” są też straszakiem wykorzystywanym przeciwko tzw. „trudnym lokatorom”.  

20.Ukaranie winnych morderstwa Jolanty Brzeskiej oraz winnych zacierania śladów tej zbrodni (policjantów i prokuratorów).

Czytaj dalej...

FEEDBACK DLA BEZOSA! – protest w trakcie wizyty Jeffa Bezosa w Berlinie

24 kwietnia 2018 r. Jeff Bezos, właściciel korporacji Amazon i jeden z najbogatszych ludzi na świecie, przyjedzie do Berlina, aby odebrać nagrodę. Będzie to nagroda od wydawcy Axel Springer (wydawca gazety „Bild”) za „wizjonerski model biznesowy” i „talent dla innowacji”. Związki zawodowe, organizacje społeczne a przede wszystkim pracownicy Amazona organizują demonstrację przed budynkiem, w którym odbędzie się gala.

Czytaj dalej...

Inicjatywa Pracownicza wywalczyła podwyżki w Miejskich Wodociągach w Bydgoszczy

We wrześniu 2017 r. do Inicjatywy Pracowniczej dołączyła komisja zrzeszająca pracowników i pracownice Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy. Jest to pierwsza struktura związku działająca w przedsiębiorstwie komunalnym zajmującym się dostarczaniem wody pitnej oraz odprowadzaniem ścieków. W marcu br. kolegom i koleżankom z komisji w MWiK udało się wywalczyć podwyżki  dla wszystkich zatrudnionych.

Czytaj dalej...

Wczoraj Bratysława jutro Poznań

W Volkswagen Poznań pracownicy domagają się podwyżek. Głównym żądaniem jest 1000 zł do pensji zasadniczej. Inicjatywa Pracownicza od wczoraj rozdaje w zakładach ulotki z obliczeniami uzasadniającymi aktualne żądania płacowe.

Treść ulotki:

Zaczęło się w czerwcu w Bratysławie. Po pół roku negocjacji pracownicy słowackiego VW zrozumieli, że rozmowy nic nie dają – wyszli na strajk i wygrali. Oczywiście VW i ci, którzy mówią jego głosem, twierdzą, że ten strajk nie miał sensu, że lepiej harować jak wół i czekać aż się zarząd nad nami zlituje. Słyszymy to od lat i nic się nie zmienia. Prawda jest taka, że zarząd nigdy się nad nami nie zlituje, a my, zamiast czekać, powinniśmy latem dołączyć do Słowaków. Tak czy inaczej, latem założyliśmy Inicjatywę Pracowniczą. Nie po to, żeby czekać, tylko żeby naciskać na tych, którzy mówią, że mamy siedzieć cicho. Jeszcze latem nikt sobie nie wyobrażał, że sytuacja w zakładzie może się zmienić. W międzyczasie 30 sierpnia w Portugalii pracownicy VW zatrzymali fabrykę na jeden dzień – też mieli już dosyć czekania.

Obecnie toczą się negocjacje. Zarząd uwielbia, kiedy pracownicy, zamiast działać, czekają aż „góra” coś wynegocjuje. Dopóki produkcja idzie na pełną parę, zyski rosną, a płace stoją w miejscu, to negocjacje mogą trwać w nieskończoność i wszystko gra. Dwa tygodnie temu pokazaliśmy, co myślimy o ich negocjacjach. Kiedy zarząd na spotkaniach z załogą przekonywał o swojej ciężkiej sytuacji, to załoga go wygwizdała albo wyszła, nie słuchając, co ma do powiedzenia. Chcieli negocjacji, to je mają! Nasza reakcja sprzed dwóch tygodni jak na razie była najmocniejszym argumentem w„dialogu”, który dotychczas nic nie przynosi. Po co się kurczowo trzymać„dialogu”, jeżeli najmocniejsze argumenty mamy na halach? Więcej zyskamy współpracując razem ze sobą na halach, niż wysłuchując kolejnych komunikatów z bezowocnych negocjacji. Ich jedynym efektem jest to, że od lat harujemy za grosze.

Dopóki nie zobaczą, że potrafimy walczyć, to wciąż będą nam wmawiać, że zarabiamy za dużo i pracujemy za mało. Jeżeli chcą wprowadzić dodatkowe zmiany, tak jak jest w Niemczech, to niech dadzą nam takie same płace i świadczenia. Jeżeli zmuszają nas do wyrabiania nadgodzin, to możemy wspólnie ich odmawiać. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Musimy mieć świadomość, że obecnie kroczymy w stronę strajku. Sama Solidarność zapowiada rozpoczęcie sporu zbiorowego. Pod tym względem będziemy razem i jak będzie trzeba, to Inicjatywa Pracownicza również wejdzie w spór zbiorowy. Wszyscy widzimy, że nic nie robiąc, nic nie zyskamy.

Czy wiesz, że zgodnie z obecnym porozumieniem na lata 2015-17:

* Rocznie tylko 20% załogi uzyskuje przeszeregowanie. Znaczy to, że pracownik średnio co 5 lat awansuje o jedną grupę wyżej. Czyli przejście z podstawowej grupy 3G do grupy 5C (łącznie 11 podgrup) trwa średnio 55 lat.

* W 2015 r. wzrost płac w VW wynosił jedynie 1,5 proc. / średni wzrost płac w gospodarce wynosił 3,3 %. 
   W 2016 r. wzrost płac w VW wynosił 2 proc. / średni wzrost płac w gospodarce wynosił 4 %. 
   W 2017 r. wzrost płac w VW wynosił 2 proc. / spodzie- wany średni wzrost płac w gospodarce wynosi 5 %. 
   Wzrost płac w VW jest o ponad połowę niższy od średniego wzrostu płac w gospodarce. Znaczy to, że VW zaniża średni poziom płac w Polsce.

* Wysokość dodatków i premii naliczana jest na podstawie wynagrodzenia zasadniczego. W sytuacji, kiedy jest ono niskie, to również premie i dodatki są niskie. Premie i dodatki mają znaczącą wysokość jedynie w odniesieniu do wysokich grup zaszeregowania.

Gdy koncern zyskuje my tracimy

W 2016 r. obroty VW wzrosły o 4 mld euro, osiągając 217,3 mld euro. Równocześnie sama sprzedała najwięcej aut na świecie - 10,3 mln, a jej zysk wzrósł o 14 % i wyniósł 14,6 mld euro. Jednym słowem sama bije rekordy pod względem obrotów, sprzedaży i zysków, ale nie pod względem wysokości płac. W związku z dobrymi wynikami szef Volkswagena ogłosił niedawno zwiększenie udziałów w zyskach dla akcjonariuszy, zapowiadając jednocześnie, iż firma będzie robić wszystko, aby pracować jeszcze szybciej i wydajniej. Pomimo tego wciąż wmawia się nam, że to my chcemy za dużo. Tymczasem zarząd i akcjonariusze zgarniają fortuny, o których żadnemu z szeregowych pracowników się nie śniło. To my pracujemy, żeby oni mogli korzystać z życia w luksusie.

Wciąż zmuszają nas do szybszej pracy, co nie raz powoduje łamanie zasad BHP, dodają kolejne zmiany, zmuszają do wykonywania „dobrowolnych” nadgodzin. Kiedy wybuchła afera spalinowa ci, którzy byli za nią odpowiedzialni, zdobyli miękkie lądowanie. Teraz my musimy naprawiać, to co oni zepsuli, a jeżeli coś idzie nie tak, to szybko lądujemy na twardym bruku, bez żadnej pomocy. W obliczu takiej sytuacji mówimy krótko: Panie i Panowie z zarządu VW, nie będziemy dłużej płacić za Wasz kryzys.

Czytaj dalej...

Głos Załogi Amazona nr 4/2017

- Wstęp
- Żądamy podwyżek!
- Czy bicie rekordów jest safety?
- Wróży czarny kot, który przynosi szefom pecha
- Inspekcja pracy: samowolka w regulaminach
- CONPEIRO - lepiej kontrolować niż dobrze wynagrodzić?
- Strażnik wyzysku i niskich zarobków
- Feedbacki za produktywność - wskazówki PACK i RECEIVE
- Praca na magazynie kobiet w ciąży i rodziców dzieci do lat 4

Czytaj dalej...

Płaca minimalna w 2017 r. - 2000 zł dla "etatowców" i minimana stawka godzinowa dla osób na zleceniach

  • Dział: Prawo

14 czerwca rząd ogłosił, że w 2017 r. płaca minimalna wyniesie 2000 zł brutto czyli 1459,47 zł netto (na rękę). W stosunku do obecnego roku, minimalne wynagrodzenie wzrośnie o 150 zł (8,1%), ale wciąż nie osiągnie poziomu 50% przeciętnej płacy w gospodarce (2150 zł w 2016 r.). Dodatkowo 7 lipca Sejm przyjął przepisy wprowadzające minimalną stawkę godzinową dla osób pracujących na umowach zlecenie i samo-zatrudnionych.

Czytaj dalej...

Umowa o pracę - kiedy masz do niej prawo i dlaczego jest dla Ciebie lepsza od umów cywilnoprawnych

W Polsce ponad dwa miliony pracowników i pracownic jest zatrudnianych na umowach cywilnoprawnych (o dzieło i zlecenie) lub prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Chociaż wiele z tych osób powinno mieć normalne umowy o pracę, to jednak pracodawcy wolą zatrudniać ich na umowach cywilnych. Czemu? Ponieważ w ten sposób łatwiej się ich pozbyć i mają one mniej praw niż osoby zatrudnione na umowach o pracę. 

Broszura "Umowa o pracę - kiedy masz do niej prawo i dlaczego jest dla Ciebie lepsza od umów cywilnoprawnych" powstała w celu zapoznania pracowników i pracownic z podstawowymi różnicami pomiędzy umowami o pracę a umowami cywilnoprawnymi.

Czytaj dalej...

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.